O Redaktorze

Jarosław Szeler

Z wykształcenia Politolog ze specjalnościami - Kultura i Etyka Polityczna oraz Polityka Międzynarodowa i Integracja Europejska na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Absolwent Historii Powszechnej na tejże uczelni. Prywatnie zainteresowany zagadnieniami z dziedziny filozofii, socjologii oraz historii wojskowości. Zupełnie prywatnie spełniony małżonek i szczęśliwy ojciec.

  • Jerzy Lipka

    Z różnych źródeł w tym pamiętników niemieckich dowódców z tego okresu wyłania się obraz wojny 1939 r sprzeczny z propagandą PRL owską, lansowaną na użytek ówczesnej władzy. Mimo niewątpliwie dużo słabszego uzbrojenia, braku wystarczającej ilości broni przeciwpancernej i przeciwlotniczej i błędów Rydza Śmigłego jako wodza, wojsko polskie jednak stawiało zażarty opór, choć ponosiło straty w ludziach większe od niemieckich. To ostatnie było właśnie skutkiem ogromnej przewagi Niemców w lotnictwie i broni pancernej. O zaciętym oporze świadczą dokumenty – także te niemieckie – opisujące główne bitwy pod Mokrą, Mławą, Wizną, a zwłaszcza nad Bzurą i pod Tomaszowem Lubelskim, obrona Wybrzeża, Lwowa, Modlina a przede wszystkim Warszawy. Z tych dokumentów wyłania się obraz sytuacji wieczorem 16 września tuż przed agresją radziecką, Niemcy istotnie weszli w głąb kraju i mieli przewagę ale do złamania oporu polskiego było daleko. Jest faktem że w dniach 14-16 września musieli wycofać znad środkowej Wisły siły 8 armii i znaczną część 10 tej armii a to z powodu kontrofensywy polskiej znad Bzury, osłabiając parcie na Lubelszczyznę, gdzie w pośpiechu organizowano polską obronę. Skutecznie broniły się Lwów, Warszawa czy Wybrzeże, odciągając część sił niemieckich. Plan Hitlera okrążenia i zniszczenia
    głównych sił polskich w wielkim kotle pomiędzy Prusami wschodnimi a Karpatami nie powiodla się. Nie znaczy to oczywiście, że Polska mogła pobić sama armię agresorów, nawet przy uniknięciu błędów jakie popełniał Rydz Śmigły i inni dowódcy z których największym karygodnym było nie wydanie rozkazu bezczynnej wówczas armii Poznań do przesunięcia sił na południe i uderzenia na odsłonięte północne skrzydło 8 armii niemieckiej w pierwszych dniach wojny. Uderzenie w momencie gdy armia Łódź stawiała jeszcze silny opór dałoby dużo lepsze rezultaty niż kontrofensywa znad Bzury zaczęta 9 września dopiero, gdy armia Łódź goniła resztkami sił a armia odwodowa Prusy była rozbita. Ten błąd obciąża Rydza Śmigłego, on nie pozwolił na tego typu działanie polskie, trzymając się kurczowo planu który od początku był niewykonalny, wycofania jak największej ilości wojska na przyczułek rumuński.
    Nie twierdzę, że mielibyśmy szansę wygrać, ale na pewno przedłużyć wojnę tak, jeśliby Rosja zachowała neutralność. A już samo przedłużenie wojny w Polsce np na październik było dla Niemców skrajnie niekorzystne i niebezpieczne, bo mogło jednak mimo wszystko skłonić Francuzów i Anglików do jakichś działąń militarnych. Otóż na naradzie 12 września zdecydowali się oni na bierną obronę, ale jednak nie wykluczali zmiany tych planów w razie przedłużenia się wojny w Polsce. O stopniu zaniepokojenia Niemców taką sytuacją świadczy ich bardzo silna presja na Stalina który jednak wahał się i czekał z rozpoczęciem ataku. O tej silnej presji także świadczą konkretne dokumenty. Każdy kolejny tydzień walk w Polsce zwiększał ryzyko. A zakończyć te walki w miarę szybko można było tylko przy pomocy ZSRR.
    Wschodnia Polska, to gęste lasy Wileńszczyzny, błota i bagna Polesia, stepy Wołynia czy Podola. Teren ogołocony co prawda z wojska polskiego, poza nielicznymi jednostkami KOP, ale dość rozległy, miejscami bardzo trudny do pokonania dla jednostek pancernych zwłaszcza jak poleskie błota.Dodajmy teren, który stanowić mógł znaczną przestrzeń operacyjną w razie wycofania się tam jakichś większych sił polskich. A to było przecież możliwe. W momencie zajęcia go przez Armię Czerwoną takie niebezpieczeństwo dla Niemców zniknęło. Zniknęło ryzyko przeciągnięcia się wojny w czasie, a psychologiczny efekt najazdu sprawił, że takie punkty oporu jak Warszawa, Modlin czy Hel w końcu niezdobyte fizycznie przez Niemców poddały się na przełomie września i października. Poddaniu Warszawy była przeciwna znaczna część dowódców, a byłaby ona praktycznie niemożliwa gdyby jakieś większe polskie oddziały walczyły jeszcze na wschodzie. Niemców czekałoby więc zdobywanie jej dom po domu, ulica po ulicy, na co się zresztą zanosiło. Trochę jak w Powstaniu Warszawskim, z tą różnicą, że strona polska dysponowałaby dużo większą ilością uzbrojenia.
    Problem ze złamaniem polskiego oporu w Warszawie, Modlinie, Lwowie, czy na Helu oraz uganianie się sił niemieckich i walki z tymi oddziałami polskimi, które zdołały przekroczyć Bóg charakteryzowałyby zapewne kolejne tygodnie kampanii jeśliby Armia Czerwona stała bezczynnie na granicy. Przy czym skuteczność Wermachtu spadałaby stopniowo, na skutek zużycia sprzętu, wyczerpania zapasu paliw, zmieniającej się stopniowo pogody. Jak długo jeszcze, to trudno przewidzieć, ale na pewno dłużej niż trwało to gdy sowieci wkroczyli 17 września.
    Tak więc agresja sowiecka miała dla Niemców znaczenie fundamentalne i podstawowe, dzięki czemu uniknęli zagrożeń jakie niósł ich cały plan strategiczny rzucenia prawie wszystkich sił na wschód i pozostawieniu bardzo słabej obrony na zachodzie. Skrócił polski opór, zmniejszając znacznie straty niemieckie w tej wojnie. Było to dla Hitlera i jego dalszych planów nie do przecenienia!
    Z poważaniem – Jerzy Lipka

  • Jerzy Lipka

    Zwłaszcza polecam jako lekturę pamiętnik słynnego dowódcy niemieckiego, specjalisty od broni pancernej Hainza Guderiana, dający świadectwo jednak ogromnej bitności i walorów polskiego żołnierza z 1939 r. Uzmysławia on prawdziwy obraz walk wrześniowych. Zwłaszcza ciekawy jest tam opis walk o przełamanie polskiej obrony nad Wizną 9 i 10 września 1939 r a także walk na Polesiu nieco później. Z jednej strony jest to cenna z punktu widzenia historycznego lektura, zaś z drugiej …. no właśnie!
    Hainz Guderian nie wspomniał nic a to jest znane z innych źródeł, że nie mogąc przełamać zaciętej desperackiej obrony nad Wizną nielicznych oddziałów polskich zagroził rozstrzelaniem wszystkich jeńców wcześniej wziętych do niewoli! Szkoda że jednak ostatecznie żołnierski honor niewiele znaczył dla niego. Poza tym jednym zgrzytem cenne źródło informacji ten jego pamiętnik.

  • Miszczu

    ;Jest nowa strona z aukcjami :

    http://www.polr.me/kupto

    Polecam sprawdzić bo ja kupiłem tam ten TV za 219 złotych ;]

© 2013-2017 wMeritum.pl, projekt i realizacja: Media Machine - Tworzenie stron www, pozycjonowanie, grafika i wiele więcej

REKLAMA