W miejscowości Feucherolles, niedaleko Paryża, doszło w sobotę do dramatycznego wypadku, w którym zginął 27-letni Andrzej Janas — strażak Ochotniczej Straży Pożarnej z Lublicy.
Mężczyzna został potrącony przez nadjeżdżający pojazd. Na miejsce bardzo szybko dotarły służby ratunkowe, jednak mimo podjętej reanimacji nie udało się przywrócić funkcji życiowych. O 18:15 potwierdzono jego zgon. Kierowca auta, będący w silnym szoku, trafił pod opiekę lekarzy.
Wiadomość o śmierci młodego strażaka pogrążyła jego rodzinę, przyjaciół i druhów z OSP Lublica w głębokiej żałobie. W poruszającym wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych strażacy wspominali Andrzeja Janasa jako osobę, która potrafiła wnieść światło w każdy dzień.
– Trudno uwierzyć, że już go nie zobaczymy. Jego uśmiechu — szczerego, zaraźliwego, takiego, który potrafił rozjaśnić nawet najcięższy dzień. Był wyjątkowym człowiekiem: zawsze pogodny, zabawny, pełen dobrej energii — napisali druhowie.
Francuska żandarmeria wszczęła śledztwo, aby ustalić dokładny przebieg i przyczyny wypadku. Okoliczności tragedii pozostają na razie niejasne, a lokalna społeczność oczekuje na ustalenia śledczych. Bliscy, znajomi i strażacy żegnają Andrzeja z poczuciem ogromnej straty. – Będzie nam Ciebie bardzo brakowało. Do zobaczenia, Bracie! Cześć Twojej pamięci — zakończyli swój wpis druhowie z Lublicy.






