Generał Martin Herem, były dowódca estońskich sił zbrojnych, udzielił wywiadu dla Wirtualnej Polski. Powiedział w nim o obawach, które towarzyszą jego rodakom w związku z eskalowaniem działań wojennych przez Rosję.
Herem uważa, że Rosja nie potrzebuje żadnego czasu na regenerację swoich sił zbrojnych. Jego zdaniem Putin jest gotowy już dziś do przeprowadzenia kolejnej operacji wojennej. – Nie chodzi o to, że Rosja potrzebuje czasu na regenerację i dopiero uderzy. Ona jest gotowa już teraz. Najważniejsze pytanie brzmi, kiedy skończy aktywną fazę w Ukrainie. Bo właśnie od tego momentu należy liczyć nasze okno czasowe. Jeśli walki ustąpią jutro – mamy może rok. Jeśli za dwa lata – mamy trzy. Nie łudźmy się, że mamy stały bufor bezpieczeństwa – powiedział.
Generał wskazał również, jakie są obecnie moce przerobowe rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego. Chodzi m.in. o produkcję dronów czy liczbę posiadanych pocisków. – Rosjanie produkują 400 Shahedów dziennie, mają ich pewnie 16 tysięcy w magazynach. Do tego 3 miliony pocisków artyleryjskich rocznie z własnych fabryk, plus kolejne 1,5 miliona z Korei Północnej – stwierdził.
Herem podkreśla także, że Rosjanie mają ogromne zdolności mobilizacyjne. Są w stanie stworzyć gigantyczną armię w dość krótkim czasie, czego nie można powiedzieć o wielu państwach NATO, w tym tych mniejszych, jak Estonia czy Finlandia. – Po co mieliby czekać wspomniane dwa lata, aż my będziemy gotowi? – pyta retorycznie.
Jak może wyglądać rosyjska inwazja na kraj NATO? Nie musi być to wcale okupacja jednej ze stolic. – Ich najbliższym celem może nie być okupacja Warszawy czy Tallina. Wystarczy zająć na przykład niewielki kawałek terytorium Łotwy czy Estonii na miesiąc, wywołać ciężkie starcia i się wycofać. Nawet jeśli ich „wykopiemy”, zwycięstwo będzie „brzydkie”, bo miasta i miasteczka zostaną zniszczone, a uderzenia w głębi kraju spotęgują chaos. Ludzie zaczną pytać: „czy byliśmy gotowi?” I sami sobie odpowiedzą: nie – powiedział. Cała rozmowa dostępna jest TUTAJ.
