W sobotę centrum Warszawy wypełniło się tysiącami ludzi. Pod hasłem „Bez wolnej Białorusi nie będzie bezpiecznej Polski” przeszedł wielki marsz solidarności z Białorusinami. Demonstracja była wyraźnym sygnałem, że Polska traktuje reżim Łukaszenki jako bezpośrednie zagrożenie dla własnego bezpieczeństwa.
Uczestnicy marszu wyruszyli spod Pałacu Kultury i Nauki i przeszli przez najważniejsze punkty stolicy. Na transparentach dominowały hasła w języku polskim i białoruskim: „Łukaszenka to zagrożenie dla całej Europy”, „Wolna Białoruś = Bezpieczna Polska” oraz „Solidarni z wolną Białorusią”. W marszu wzięli udział zarówno Białorusini mieszkający w Polsce, jak i Polacy – politycy, działacze i zwykli obywatele.
Podczas demonstracji głos zabrali liderzy białoruskiej opozycji na emigracji oraz polscy politycy. Podkreślali, że Łukaszenka jest nie tylko dyktatorem, ale też sojusznikiem Putina i realnym zagrożeniem dla wschodniej flanki NATO. – Dopóki Białoruś jest zakładnikiem Rosji i Łukaszenki, Polska nigdy nie będzie w pełni bezpieczna – mówili mówcy. W marszu widać było silną jedność polsko-białoruską. Wielu uczestników niosło biało-czerwono-białe flagi Białorusi obok polskich biało-czerwonych.
Organizatorzy podkreślali, że dzisiejsza demonstracja to nie tylko solidarność, ale przede wszystkim jasny przekaz dla polskiej polityki zagranicznej. „Bezpieczeństwo Polski zaczyna się od wolnej Białorusi” – powtarzali zgodnie. Marsz miał też przypomnieć, że tysiące Białorusinów, którzy uciekli przed represjami, mieszkają obecnie w Polsce i aktywnie wspierają zmiany w swoim kraju.
Przeczytaj również:
- Trump wskazał następny cel USA. „Nie mówcie, że wam powiedziałem”
- Zjednoczone Emiraty Arabskie dołączą do walki? Deklarują gotowość
- Parlament Europejski zadecydował w sprawie immunitetu Grzegorza Brauna
Źródło: Onet
