Mieszkaniec niemieckiego landu Nadrenia-Palatynat trafił blisko 3 mln zł w loterii Eurojackpot, jednak historia tej wygranej ma wyjątkowo smutny finał. Mężczyzna zmarł jeszcze przed ogłoszeniem wyników.
Szczęśliwy kupon został zarejestrowany w powiecie Westerwald, a losowanie z 10 marca przyniosło wygraną w wysokości 703,6 tys. euro. Choć taka suma mogłaby diametralnie odmienić życie zwycięzcy, nie zdążył on dowiedzieć się o swoim sukcesie.
Jak informują niemieckie media, udział w losowaniu był możliwy dzięki wcześniej wykupionej subskrypcji. Oznacza to, że jego liczby brały udział w kolejnych losowaniach automatycznie, a kupon zachował ważność również po jego śmierci.
W tej sytuacji wygrana została formalnie uznana i weszła w skład spadku. Operator loterii potwierdził, że przepisy w takich przypadkach są jednoznaczne – pieniądze trafiają do spadkobierców. Według doniesień cała kwota ma zostać przekazana wdowie po zmarłym.
Ta historia, zamiast radości z wygranej, niesie ze sobą refleksję o nieprzewidywalności losu i – mimo wszystko – także jego wyjątkowej przewrotności.
