Strzały w centrum ukraińskiej stolicy i poważny incydent z udziałem dwóch kluczowych służb. W Kijowie doszło do wymiany ognia między funkcjonariuszami SBU a przedstawicielami wywiadu wojskowego HUR. W tle jest podejrzewana operacja rosyjskiej FSB. Sprawę badają ukraińskie organy śledcze.
Podczas działań prowadzonych przez ukraińskie służby w Kijowie doszło do strzelaniny. Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy mieli otworzyć ogień po tym, jak zostali zaatakowani przez przedstawicieli jednego z oddziałów Sił Obrony Ukrainy.
W działaniach uczestniczyli również funkcjonariusze HUR, czyli ukraińskiego wywiadu wojskowego. Na miejscu pojawiła się policja, która zabezpieczyła teren w dzielnicy dnieprowskiej Kijowa.
Według doniesień w wyniku strzelaniny trzy osoby zostały poszkodowane. Pojawiły się również informacje o śmierci funkcjonariusza HUR. Te doniesienia nie zostały jednak oficjalnie potwierdzone przez ukraińskie władze.
Ukraińskie służby prowadziły działania w związku z podejrzeniem, że rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa planowała operację przeciwko Stepanowi Kapłunowowi. Jest on zastępcą dowódcy Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego, formacji złożonej z Rosjan walczących przeciwko wojskom Władimira Putina.
Do sytuacji odniósł się również Kyryło Budanow, były szef HUR i obecny szef kancelarii prezydenta Ukrainy. „Tą sytuacją zajmie się teraz Państwowe Biuro Śledcze. Ważne jest zapewnienie dokładnego i bezstronnego śledztwa, ale nikt nie ma prawa bezkarnie porywać wojskowych, otwierać ognia na ulicach naszych miast, wydawać i wykonywać rozkazów przestępców” – powiedział.
Przeczytaj również:
- Tusk mocno do Nawrockiego. „Być może pan nie przewidział”
- Rosja rozmieści tysiące żołnierzy przy granicy państwa NATO? Nowe zdjęcia
- Rosja grozi NATO ws. Bałtyku. „Niszczycielska odpowiedź”
Źr. RMF FM
