W niedzielę, 11 października, Michał Kołodziejczak znalazł się w centrum potężnego zainteresowania medialnego. Były wiceminister rolnictwa i zawieszony poseł Koalicji Obywatelskiej stawił się przed siedzibą Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Łodzi, gdzie towarzyszyli mu detektyw Krzysztof Rutkowski oraz jego pełnomocnik.
Polityk pierwotnie nie zdecydował się na długą rozmowę z dziennikarzami. Zaznaczył jedynie, że najważniejsze jest dla niego to, co wydarzy się wewnątrz instytucji, a nie występy przed kamerami. Rutkowski przekonywał natomiast, że Kołodziejczak nie stosował przemocy wobec kobiet i zapowiedział działania prawne. Przekonywał też, że media chcą wydać wyrok na człowieka bez dowodów.
W środku budynku ABW poseł spędził około 2 godzin. Zaraz po wyjściu dziennikarze ponownie do niego dopadli zalewając go lawiną pytań. Kołodziejczak zdecydował się podzielić z mediami swoimi przemyśleniami i uczuciami. Powiedział, że „żyjemy w państwie prawa, a nie ludzi, którzy chcą zrobić medialny lincz”. Podkreślił również jak bardzo dotknęła go afera ujawniona przez Kanał Zero: „bardzo to przeżywam, bardzo mnie ta sprawa dotknęła, nie spodziewałem się, że takich pomówień”
Kołodziejczak chciał pokazać, że podejmuje działania w swojej sprawie, ale jego sojusz z Rutkowskim stał się osobnym tematem politycznej i internetowej burzy. Internauci nie zostawiają suchej nitki na takiej współpracy. Pojawiają się porównania do Jacka Murańskiego i „postaci znanej” Donalda Tuska.
Zamiast rozmowy wyłącznie o wyjaśnieniu zarzutów, uwagę przyciąga także sposób, w jaki polityk próbuje odzyskać kontrolę nad sytuacją. Wielu komentatorów zarzuca mu granie kartą ofiary.
![Kołodziejczak złożył zawiadomienie. Powiedział też jak się czuje [WIDEO]](https://wmeritum.pl/wp-content/uploads/2026/10/Kolodziejczak2-750x375.jpg)