Do zdarzenia doszło 2 listopada 2023 roku w okolicach miejscowości Topiło w Puszczy Białowieskiej. Polski patrol uczestniczył w pościgu za grupą migrantów, którzy nielegalnie przekroczyli granicę z Białorusią.
Podczas biegu podporucznik Adam Ł. potknął się i upadł. Wówczas z jego broni padł strzał, który trafił w plecy młodego obywatela Syrii. Ranny mężczyzna wymagał operacji usunięcia pocisku z okolic kręgosłupa. Sprawą zajęły się Żandarmeria Wojskowa i prokuratura. Żołnierz usłyszał zarzuty nieostrożnego obchodzenia się z bronią oraz nieumyślnego spowodowania obrażeń ciała.
Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie uniewinnił podporucznika. W uzasadnieniu wskazano, że do wystrzału mogło dojść samoczynnie, nawet przy prawidłowo zabezpieczonej broni. Nie wykazano zatem, że żołnierz dopuścił się zarzucanych mu czynów.
Wcześniej prokuratura wnioskowała o warunkowe umorzenie postępowania i nawiązkę w wysokości 2 tys. zł na rzecz poszkodowanego. Pełnomocnik obywatela Syrii domagał się 50 tys. zł. Obrona wojskowego nie zgodziła się na warunkowe umorzenie i wnosiła o uniewinnienie.
Do wyroku odniósł się minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Poinformował, że sąd nie udowodnił wojskowemu żadnych zaniedbań podczas służby na granicy z Białorusią.
Szef MON podkreślił, że polscy żołnierze wykonują trudne zadania w wymagających warunkach i powinni mieć wsparcie państwa. Sprawa od początku wywoływała pytania o granice odpowiedzialności żołnierzy działających podczas interwencji oraz o to, jak oceniać niezamierzone skutki zdarzeń w trakcie pościgu.
