Donald Tusk podjął decyzję w sprawie obsady Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej. We wtorek, 27 października, premier ogłosił, że zaproponuje na to stanowisko, komuś nie z pierwszych stron gazet, komuś bezpartyjnemu i niezwiązanego ze ścisłą krajową polityką. Padło nazwisko.
Szef rządu poinformował o swojej decyzji na początku wtorkowego posiedzenia Rady Ministrów. Jak przekazał, kandydaturę skonsultował z przedstawicielami koalicji rządzącej, w tym z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, Pauliną Hennig-Kloską i Włodzimierzem Czarzastym.
„Podjąłem decyzję, po rozmowie z marszałkiem Szymonem Hołownią, że chciałem zaproponować panią Agnieszkę Bartol na nową minister funduszy i polityki regionalnej” powiedział Donald Tusk.
Na tym etapie chodzi o kandydaturę przedstawioną przez premiera. Formalne objęcie urzędu wymaga przeprowadzenia procedury powołania przez prezydenta. Zmiana na stanowisku szefowej resortu następuje po decyzji Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz o odejściu z rządu. Sprawa wywołała napięcia w Polsce 2050, a następnie konflikt wokół tego, kto powinien przejąć ministerstwo.
Szymon Hołownia o odejściu Pełczyńskiej-Nałęcz
Szymon Hołownia krytycznie odniósł się do odejścia byłej minister. W swoim wpisie na platformie X stwierdził, że jej decyzja przynosi ugrupowaniu wymierne straty, ponieważ Polska 2050 traci stanowisko ministra funduszy i polityki regionalnej. To istotny spór w ramach koalicji, ponieważ resort odpowiada za wykorzystanie i rozliczanie ogromnych środków europejskich, w tym pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy.
Kilka dni wcześniej Szymon Hołownia sugerował publicznie, że premier nie ustalał z nim kandydatur na to stanowisko, a powinien, jako, że do tej pory to ministerstwo przynależało do Polski 2050. Jak się jednak dziś okazało – Donald Tusk zignorował roszczenia nowego szefa Polski 2050 i na tym stanowisku widzi kogoś zupełnie innego.
