Donald Tusk jeszcze niedawno przedstawiał powrót do praworządności jako jeden z najważniejszych celów swojego rządu. Dziś jednak wokół Trybunału Konstytucyjnego narasta konflikt, który zaczyna wymykać się spod kontroli. I co szczególnie niewygodne dla premiera, krytyczne głosy nie pochodzą wyłącznie od politycznych przeciwników jego gabinetu.
W sprawie wydarzeń wokół TK głos zabrali prawnicy, którzy są kojarzeni z obozem KO. Ich wypowiedzi mogą okazać się dla rządu poważnym problemem. Jednym z najbardziej wymownych głosów jest wpis prof. Marcina Matczaka, prawnika znanego z krytyki działań poprzedniego rządu w sprawie wymiaru sprawiedliwości. Matczak napisał w mediach społecznościowych: „Nie da się przywrócić praworządności siłą”. To krótkie zdanie uderza w samą istotę narracji rządu, który swoje działania przedstawia jako naprawę państwa i przywracanie praworządności.
Jeszcze mocniejszy sygnał dla premiera przyszedł ze strony Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Fundacja w swoim stanowisku z 31 października zakwestionowała podstawy prawne odsunięcia prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego od wykonywania obowiązków „Nie dostrzegamy wyraźnych podstaw prawnych do tego, by decyzję taką mogła wydać sędzia o najdłuższym stażu” – wskazano w stanowisku.
HFPC ostrzegła również przed niebezpiecznym precedensem, który mógłby zostać wykorzystany w przyszłości przez kolejne większości parlamentarne. Fundacja podkreśliła, że kryzys wokół Trybunału trwa od 2015 roku, ale obecne działania nie rozwiązują problemu, a mogą go pogłębiać.
Wśród prawników, którzy wcześniej krytykowali działania poprzedniej władzy, znajduje się także Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. Wcześniej Rosati krytycznie oceniał wykorzystywanie informacji z prokuratury do walki politycznej przez premiera Donalda Tuska. Zwracał uwagę, że takie działania prowadzą do brutalizacji życia publicznego. Teraz skrytykował Tuska jeszcze mocniej. Nazwał działania rządu w TK niezgodnymi z konstytucją.
Dla premiera sytuacja jest niewygodna. Przez lata spór o praworządność był jednym z głównych argumentów jego obozu przeciwko PiS. Teraz jednak pojawiają się pytania, czy obecna władza sama nie zaczyna stosować metod, które wcześniej krytykowała.
