Kolejna zła wiadomość dla polskich finansów publicznych. Agencja ratingowa S&P Global Ratings zdecydowała o obniżeniu perspektywy ratingowej Polski ze stabilnej na negatywną. Jednocześnie obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Polski w walucie krajowej z A do A-.
Minister finansów Andrzej Domański szybko zabrał głos, wykorzystując decyzję agencji do uderzenia w prezydenta Karola Nawrockiego. Problem w tym, że w uzasadnieniu S&P znajduje się znacznie więcej niż tylko kwestia prezydenckich wet. Warto podkreślić, że agencja nie obniżyła samego ratingu Polski w walucie zagranicznej – ten pozostał na poziomie A-. Obniżona została natomiast jego perspektywa, co oznacza zwiększone ryzyko kolejnego pogorszenia oceny w przyszłości.
Andrzej Domański postanowił zwrócić uwagę przede wszystkim na fragment raportu dotyczący konfliktu między rządem a prezydentem. Przytoczył słowa agencji, według której rząd Donalda Tuska napotyka ograniczenia w realizacji swoich planów legislacyjnych i konsolidacji finansów publicznych ze względu na weta prezydenta Karola Nawrockiego, związanego politycznie z PiS. „Pomimo prezydenckich wet będziemy kontynuować działania wzmacniające finanse państwa” – napisał Domański.
S&P prognozuje, że deficyt sektora finansów publicznych wyniesie około 7,1% PKB zarówno w 2026, jak i w 2027 roku. Agencja wskazuje, że tak wysoki poziom deficytu jest konsekwencją kilku czynników: wysokich wydatków na obronność, sięgających około 4–5% PKB, rosnących wydatków socjalnych, znacznych kosztów wynagrodzeń w sektorze publicznym, braku realnych perspektyw przeprowadzenia poważnej konsolidacji budżetowej przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku.
Jeszcze bardziej niepokojąca jest prognoza dotycząca zadłużenia. Według S&P dług netto sektora instytucji rządowych i samorządowych może przekroczyć 70% PKB już w 2029 roku. Dla porównania w 2025 roku wynosił około 53% PKB. Agencja ostrzega, że pogorszenie sytuacji budżetowej Polski należy do najpoważniejszych na świecie.
