Tomasz Borejza, dziennikarz z Krakowa, udał się na tamtejszy Jarmark Bożonarodzeniowy. Ceny zwaliły go z nóg.
Borejza zamieścił wpis w serwisie „X”. Opisał w nim to, co zobaczył na Jarmarku Bożonarodzeniowym w Krakowie. Chodzi przede wszystkim o ceny potraw, które są tam serwowane. Te, jak relacjonuje dziennikarz, są ekstremalnie wysokie.
– Kromka chleba ze smalcem? 21 ziko. Chyba, że z ogórkiem i cebulą, to wtedy 40. Burger? 50-60. Hot Dog? 40. Makaron? Też 40. 10 pierogów „ruskich”? 46 złociszy. Ale zapiekanka „zaledwie”… 35-38 złotych – napisał na swoim profilu.
Borejza pisze, że prezydent Krakowa zleca organizację Jarmarku Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej. – Ta z kolei zleca to firmie, której zarząd składa się z członków Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej – pisze. – I ta firma organizuje to później tak, że stoiska z gastronomią, które są najbardziej dochodowe, na ogół trafiają w ręce dwóch, trzech firm – w tym powiązanych z Kongregacją – które mogą ustalać ceny na bardzo wysokim poziomie, bo nie ma konkurencji – dodaje.
– I teraz mamy tak. Kongregacja – a dokładnie firma Artim, która jest z nią związana – zarabia, bo drogo wynajmuje stanowiska. Kupcy, którzy mogą je nająć zarabiają, bo choć muszą zapłacić krocie za miejsce, to później odbijają to sobie w cenach i na ludziach – tłumaczy.
Borejza dodaje, że w efekcie jakość jest średnia, a ceny wysokie. Mieszkańcy Krakowa nie korzystają z usług, a kupują zwykle turyści. – Których miasto lubi dużo bardziej – pisze dziennikarz. Cały wpis poniżej.
W Krakowie ruszył Jarmark Bożonarodzeniowy i jest – że tak powiem – luksusowo.
— Tomasz Borejza (@TomaszBorejza) November 29, 2024
Kromka chleba ze smalcem? 21 ziko. Chyba, że z ogórkiem i cebulą, to wtedy 40. Burger? 50-60. Hot Dog? 40. Makaron? Też 40. 10 pierogów "ruskich"? 46 złociszy. Ale zapiekanka "zaledwie"… 35-38… pic.twitter.com/0uJrX5LfkE