Były prezydent Andrzej Duda wspominał swoją prezydenturę w rozmowie na antenie Radia ZET, odnosząc się do decyzji podjętych w pierwszych miesiącach wojny w Ukrainie.
Andrzej Duda, w rozmowie z Radiem ZET, zapewnił, że przetrwanie naszego wschodniego sąsiada leży w interesie narodowym, a swoje działania w tym okresie ocenia jednoznacznie pozytywnie. – Jeżeli chodzi o początek wojny, nie mam żadnych wątpliwości, że postąpiliśmy słusznie, przekazując Ukrainie wsparcie i de facto właśnie nie oczekując niczego w zamian poza tym, że wykorzystany zostanie ten sprzęt do tego, żeby zatrzymać Rosję – mówił Duda, komentując decyzję o udzieleniu Ukrainie pomocy wojskowej w pierwszych dniach konfliktu.
Były prezydent przypomniał też, że Polska wspierała Ukrainę w momencie, kiedy Zachód jeszcze wahał się z reakcją. – Myśmy wspierali Ukrainę wtedy, kiedy to jeszcze nie było modne, kiedy jeszcze Zachód bał się wspierać Ukrainę – podkreślił.
Duda zaznaczył, że od samego początku wojny Polska była jednym z kluczowych sojuszników Kijowa. – Myśmy byli proszeni, błagani przez Ukrainę, przez Wołodymyra Zełenskiego, o wsparcie. Chcieliśmy tego wsparcia udzielić, a sojusznicy tego wsparcia bali się udzielać i go nie udzielali. Myśmy zaczęli – wspominał. Były prezydent odniósł się również do słów prezydenta Karola Nawrockiego, który podczas spotkania z Wołodymyrem Zełenskim stwierdził, że Polska nie została wystarczająco doceniona za swoje wsparcie. – Uważam, że dzisiaj prezydent Karol Nawrocki bardzo dobrze rozgrywa polską kartę – ocenił Duda.
Odnosząc się do krytyki niektórych przedstawicieli prawicy, którzy zarzucali mu, że polityka wobec Ukrainy była zbyt mało skoncentrowana na polskich interesach, były prezydent stwierdził: – Mało mnie to obchodzi. Rosja od czterech lat bije głową w mur ukraiński przy ogromnych stratach. Niczego nie żałuję, ponieważ Ukraina nadal jest suwerennym, niepodległym państwem. Nie mamy rosyjskich oddziałów przy polskiej granicy. To jest interes Rzeczypospolitej – podsumował.






