Premier Donald Tusk odniósł się do rosnących cen paliw i skutków wojny na Bliskim Wschodzie. Jego zdaniem najczarniejsza godzina może być dopiero przed nami.
Tusk zaznaczył, że rząd dysponuje narzędziami, które mogą ograniczyć wzrost cen – chodzi m.in. o działania na marży i akcyzie. Podkreślił jednak, że nie zostaną one wykorzystane od razu. Jak wyjaśnił, muszą zostać zachowane na moment największego kryzysu.
– Te stosunkowo skromne narzędzia (…) musimy zachować na najczarniejszą godzinę – stwierdził premier, wskazując, że taka sytuacja może nadejść w najbliższym czasie. Szef rządu zwrócił uwagę, że dalszy rozwój wydarzeń jest trudny do przewidzenia. W jego ocenie przedłużający się konflikt może doprowadzić do kolejnych skoków cen ropy, co bezpośrednio przełoży się na ceny paliw w Polsce i całej Europie.
Jednocześnie Tusk podkreślił, że obecnie nie ma zagrożenia brakiem paliwa w kraju, choć sytuacja na rynku pozostaje napięta. Rząd – jak zaznaczył – monitoruje rozwój wydarzeń i jest gotowy reagować w razie dalszego pogorszenia warunków.
Na szerszym poziomie wypowiedź premiera pokazuje, że rząd przygotowuje się na scenariusz długotrwałego kryzysu energetycznego. Zachowanie „rezerwowych” narzędzi może oznaczać, że najtrudniejszy moment dla kierowców i całej gospodarki dopiero może nadejść.
