W mediach pojawiły się doniesienia, że Stany Zjednoczone rozważają zaangażowanie Polski w działania związane z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Według nieoficjalnych informacji, chodzi przede wszystkim o wsparcie w postaci systemów obrony powietrznej Patriot.
Jak wynika z ustaleń, Amerykanie mieli zasugerować możliwość przeniesienia jednej z polskich baterii Patriot do regionu objętego walkami. W grę miałoby wchodzić także przekazanie pocisków przechwytujących, które już znajdują się na wyposażeniu Wojska Polskiego.
Powodem takich działań jest rosnące zapotrzebowanie na systemy obrony przeciwrakietowej. W trakcie konfliktu z Iranem Stany Zjednoczone oraz ich sojusznicy intensywnie wykorzystują Patrioty do przechwytywania rakiet i dronów, co znacząco uszczupla dostępne zasoby.
Na ten moment nie ma jednak żadnych oficjalnych decyzji. Przedstawiciele polskiego Ministerstwa Obrony podkreślają, że nie wpłynął formalny wniosek w tej sprawie. Na razie nie jest jasne, jaką decyzję podejmie polski rząd. Rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej, Janusz Sejmej, podkreśla jednak, że ze strony Stanów Zjednoczonych nie ma żadnej presji w tej kwestii.
– Rząd każdorazowo w takim przypadku, gdzie polskie siły zbrojne miałyby być użyte poza granicami kraju, musi wystąpić do prezydenta z odpowiednim wnioskiem, czyli zainicjować całą procedurę. Następnie to przechodzi przez kolejne instytucje: BBN, kancelarię, wraca do kontrasygnaty premiera, a następnie jest podpis prezydenta – mówił z kolei, na antenie Polsat News, Zbigniew Bogucki szef Kancelarii Prezydenta RP. Bogucki dodał również, że nie ma żadnej wiedzy, by jakakolwiek procedura w tym temacie się toczyła.
Bogucki przyznał też, że jako kraj „mamy naprawdę bardzo duże obciążenia, chociażby jeżeli chodzi o dozbrajanie polskiej armii, czy to to, co się dzieje na granicy z Białorusią”. – Myślę, że wystarczy już naszego zaangażowania i myślę, że Amerykanie doskonale widzą, jak wielkie jest zaangażowanie Polski właśnie na wschodniej flance NATO – dodał.
