Tragiczna śmierć we Wrocławiu. 34-letni mężczyzna zginął po upadku z balkonu znajdującego się na szóstym piętrze bloku przy ul. Obornickiej. Do zdarzenia doszło podczas domowej imprezy, a jej uczestnicy mieli opuścić mieszkanie jeszcze przed przyjazdem służb. Prokuratura prowadzi śledztwo, a mieszkańcy osiedla opowiedzieli, co słyszeli feralnej nocy.
Do tragedii doszło w nocy z soboty na niedzielę, z 9 na 10 sierpnia, na wrocławskim osiedlu Różanka. 34-letni mężczyzna wypadł z balkonu mieszkania znajdującego się na szóstym piętrze jednego z bloków przy ul. Obornickiej. Jego życia nie udało się uratować.
Jak informuje „Gazeta Wrocławska”, w mieszkaniu odbywała się wówczas domówka. Według relacji mieszkańców impreza była głośna, a jej uczestnicy spożywali alkohol. Po śmierci 34-latka osoby znajdujące się w lokalu miały opuścić mieszkanie jeszcze przed przyjazdem służb.
Okoliczności tragedii wyjaśnia Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia Psie Pole. Jak przekazał Jakub Dłubacz z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, postępowanie prowadzone jest obecnie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Na tym etapie śledztwo prowadzone jest „w sprawie”, a nie przeciwko konkretnej osobie. Śledczy będą musieli ustalić przede wszystkim, co wydarzyło się w mieszkaniu bezpośrednio przed upadkiem 34-latka oraz czy do jego śmierci mogły przyczynić się osoby trzecie.
34-latek zginął na domówce
„Gazeta Wrocławska” dotarła również do mieszkańców bloku. Jeden z nich opowiedział o tym, co usłyszał w chwili tragedii. – Usłyszałem huk, tak jakby ktoś wyrzucił przez okno kanapę. Później był krzyk: „Co wy tam robicie? Tam człowiek umarł! Gdzie wy idziecie?” – relacjonował mieszkaniec.
Według nieoficjalnych informacji służby miały zatrzymać kilka osób, które mogą posiadać wiedzę na temat wydarzeń poprzedzających śmierć we Wrocławiu. Informacje o zatrzymaniach nie zostały jednak dotychczas oficjalnie potwierdzone.
Śledczy wyjaśniają dokładny przebieg wydarzeń oraz okoliczności, w jakich 34-letni mężczyzna znalazł się poza balkonem. Na obecnym etapie nie przesądzono, czy jego upadek był nieszczęśliwym wypadkiem, czy też do tragedii przyczyniło się działanie innej osoby.
