Wstrząsające odkrycie na kieleckim osiedlu Pod Dalnią. W jednym z mieszkań przy ulicy Jagiełły znaleziono ciała czterech osób – kobiety i trzech mężczyzn. Prokuratura nie wyklucza, że doszło do zabójstwa trzech osób, a następnie samobójstwa sprawcy. Śledczy podkreślają jednak, że ta wersja wymaga potwierdzenia.
Według nieoficjalnych informacji lokalnych mediów w mieszkaniu miał mieszkać mężczyzna w wieku około 50 lat wraz z żoną i dwoma nastoletnimi synami i to właśnie ojciec miał bestialsko zamordować swoją rodzinę, a następnie popełnić samobójstwo.
Do tragedii doszło we wtorek, 13 października, krótko po godzinie 7 rano. Policja otrzymała zgłoszenie o mężczyźnie bez oznak życia znajdującym się przy balkonie mieszkania w czteropiętrowym bloku przy ulicy Jagiełły w Kielcach.
Po przyjeździe na miejsce funkcjonariusze musieli najpierw zająć się agresywnym psem znajdującym się w lokalu. Zwierzę zostało odłowione przez policjantów i pracowników schroniska. Dopiero wtedy służby mogły wejść do mieszkania, gdzie odkryły ciała kolejnych trzech osób: kobiety i dwóch młodych mężczyzn. Łącznie zginęły cztery osoby.
Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach, przekazał, że najbardziej prawdopodobna z rozważanych wersji zakłada tzw. samobójstwo rozszerzone czyli najpierw zabójstwo trzech osób, a następnie samobójstwo sprawcy. Prokurator zaznaczył jednak, że to na razie hipoteza, która wymaga procesowej weryfikacji. Odpowiedzi mają dostarczyć między innymi oględziny miejsca zdarzenia i wyniki sekcji zwłok. Policja również podkreśla, że na tym etapie nie przesądza o przebiegu tragedii.
Czytaj także:
