Sekretarz stanu USA Marco Rubio stanowczo zaprzeczył, by administracja Donalda Trumpa celowo ograniczyła dostęp Ukrainy do systemu Starlink. Jednocześnie ujawnił, że Kijów nie ma obecnie dostępu do wojskowego systemu Starshield, o który zabiegał w związku z operacjami przeciwko Rosji.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio odniósł się do zarzutów prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego dotyczących ograniczeń w działaniu łączności satelitarnej wykorzystywanej przez ukraińskie siły zbrojne. Według władz w Kijowie problemy nie były przypadkowe, a ich skutki odczuwają między innymi operatorzy dronów.
Rubio, rozmawiając z dziennikarzami przed podróżą do Samarkandy w Uzbekistanie, odrzucił twierdzenia o celowym działaniu amerykańskiej administracji.
„Nie jestem pewien, czy Zełenski wie, o czym mówi, ale to nie było celowe. Nie mieliśmy z tym nic wspólnego” – stwierdził szef amerykańskiej dyplomacji.
Polityk zapewnił również, że Biały Dom nie wydawał polecenia ograniczenia prędkości połączenia. Jak przekazał, z posiadanych przez niego informacji wynika, że działanie usługi zostało przywrócone do wcześniejszego poziomu. Doniesienia o bezpośredniej ingerencji amerykańskich władz określił jako nieprawdziwe.
Według ukraińskich przedstawicieli problemy z łącznością pojawiły się 14 października. Doradca prezydenta Ukrainy ds. technologii obronnych Serhij Beskrestnow informował, że ograniczenia dotyczą terminali wojskowego systemu Starshield i obejmują urządzenia poruszające się z prędkością przekraczającą około 160 km/h.
Przeczytaj również:
- Zełenski postawił kolejne żądania Europie
- Łukaszenka krytykuje Trumpa ws. Ukrainy. „Nie powinien dyktować warunków”
- Trump zapowiedział przyłączenie 51. stanu. „Talerz się powiększa”
Źr. Polsat News
