• Redakcja
  • Regulamin
  • Kontakt
  • Patronat medialny
wMeritum.pl
  • Wiadomości
    • Wszystkie
    • Wiadomości z Europy
    • Wiadomości z Polski
    • Wiadomości ze Świata
    maciej slub krakowian

    Katastrofa polskiego pilota F-16. Prokurator zabrał głos ws. niepokojących informacji sprzed rozbicia samolotu

    Koszmarny wypadek. Po długim czasie udało się ustalić, kim są ofiary

    Koszmarny wypadek. Po długim czasie udało się ustalić, kim są ofiary

    Lewandowski

    Jan Urban ogłosił powołania. Rewolucja w Kadrze

    morawiecki

    Morawiecki poszedł na spotkanie z Mentzenem. „Pana rządy prowadziły do tego” [WIDEO]

    adam niedzielski minister zdrowia życzenia

    Niedzielski opowiedział o napaści. „Upadłem. Potem zaczęli mnie kopać”

    Rzeszów

    Air Show w Radomiu. Katastrofa F-16 [WIDEO]

  • Gospodarka
  • Sport
  • Historia
  • Kultura
  • Publicystyka
  • Moto
  • Styl życia
  • Podróże po Polsce
  • Zakupy
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
wMeritum.pl
  • Wiadomości
    • Wszystkie
    • Wiadomości z Europy
    • Wiadomości z Polski
    • Wiadomości ze Świata
    maciej slub krakowian

    Katastrofa polskiego pilota F-16. Prokurator zabrał głos ws. niepokojących informacji sprzed rozbicia samolotu

    Koszmarny wypadek. Po długim czasie udało się ustalić, kim są ofiary

    Koszmarny wypadek. Po długim czasie udało się ustalić, kim są ofiary

    Lewandowski

    Jan Urban ogłosił powołania. Rewolucja w Kadrze

    morawiecki

    Morawiecki poszedł na spotkanie z Mentzenem. „Pana rządy prowadziły do tego” [WIDEO]

    adam niedzielski minister zdrowia życzenia

    Niedzielski opowiedział o napaści. „Upadłem. Potem zaczęli mnie kopać”

    Rzeszów

    Air Show w Radomiu. Katastrofa F-16 [WIDEO]

  • Gospodarka
  • Sport
  • Historia
  • Kultura
  • Publicystyka
  • Moto
  • Styl życia
  • Podróże po Polsce
  • Zakupy
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
wMeritum.pl
Strona Główna Kultura

Kiedy byłem młody… – Pinkroom – „Unloved Toy” [recenzja]

12 stycznia 2015
Kategorie: Kultura, Muzyka, Recenzje
Kiedy byłem młody… – Pinkroom – „Unloved Toy” [recenzja]
UdostępnijPodaj dalejUdostępnijWyślij

Długich pięć lat po świetnie przyjętym debiucie Psychosolstice, kazali sobie czekać członkowie Pinkroom na ich nową muzykę. Po wielokrotnym przesłuchaniu Unloved Toy jedno wiem na pewno – warto było trwać w cierpliwości.

Przez ten czas co nieco się pozmieniało na łonie grupy. Do dwójki ojców założycieli zespołu, czyli do wokalisty i gitarzysty Mariusza Bonieckiego, a także perkusisty Marcina Kledzika dołączyli basista Grzegorz Korybalski (znany z prog rockowego Ananke) i gitarzysta Karol Szolz (też grywał niegdyś w Ananke). Dodatkowo, do nagrywania Unloved Toy zaproszeni zostali goście tacy jak wokalistka Elena Isakova (znana bardziej chyba fanom sceny klubowej aniżeli sympatykom rocka) i dwie wiolonczelistki: Anna Szczygieł i Ewa Witczak.

Już rozpoczynający płytę Blow pokazuje, że muzycy nie zrezygnowali ze swoich inspiracji, którymi kierowali się na debiucie. Czuć delikatny wpływ twórczości King Crimson i Stevena Wilsona (dla niezorientowanych, to ten pan od Porcupine Tree i Blackfield). Tego drugiego słychać w spokojniejszych momentach. No właśnie – karmazynowa jazda z szarpiącym basem i szaleńczymi solo kontrastowana jest z nastrojowymi, melancholijnymi zwolnieniami dającymi chwilę oddechu przed kolejnym atakiem gitar. To musi świetnie brzmieć na żywo, jednak trzeba zaznaczyć, że w porównaniu do Psychosolstice jest brzmieniowo jakby mniej przestrzennie. Cała kompozycja otwierająca Unloved Toy ma jednak wspólny pierwiastek łączący te dwa światy: dobre melodie i natychmiastową zapamiętywalność w głowie słuchacza.

Po mocnym początku następuje może spokojniejszy, ale za to gęsty, duszny w wyrazie i niepokojący słuchacza Tides In Eye, gdzie zimny głos wokalisty dobitnie wyśpiewuje frazy tekstu. Im dalej w utwór, tym więcej jest zmian nastroju od kompletnego wyciszenia z wiolonczelą w tle, po kolejny atak gitar i basu z klawiszowym solo, aż po mocno elektroniczne zakończenie, do którego doskonale pasuje chłodna barwa głosu Mariusza Bonieckiego.

Początek I Confess nieuchronnie budzi następne skojarzenia z King Crimson, tym razem z okresu kolorowej trylogii. Pewnie muzycy Pinkroom klną na cały świat, jak czytają podobne porównania przy każdej z recenzji ich płyty, ale ten wpadający w ucho gitarowy temat nie może się inaczej skojarzyć fanowi progresywnych dźwięków. Ale w ostatecznym rozrachunku I Confess jest w przeważającej części wolny od karmazynowych dźwięków. To kolejny utwór, pełen zapętlonych dźwięków sekcji rytmicznej, która czasami „zagłuszana” jest ciężkim riffem gitary. Mniej więcej w połowie następuje wyciszenie, słyszymy melotron, aż w końcu uderza w nas potężny atak gitar, szarpiącego basu i perkusji. Na sam koniec zespół puszcza do nas karmazynowe oko i powtarza startowy motyw.

Seven Levels to kolejny przekładaniec, z częstymi zmianami klimatu – od tych spokojnych, wręcz onirycznych, po to bardziej żwawe z fajnymi partiami wokalnym przedzielonymi szatkowanym riffem gitary. Dalej, rzecz jasna, muzycy nie szczędzą nam doskonałych zagrywek, jak szaleńcza gra sekcji rytmicznej z potężnymi uderzeniami gitary, aby to wszystko zakończyć akustycznym, smutnym graniem z przejmującym wokalem Mateusza Bonieckiego.

Środek płyty przynosi nam wyciszenie w postaci Moondroom v_3, w którym silną obecność akcentują panie wiolonczelistki. Przepiękne melodie wylewają się z głośników, aby potem przejść w jazzujące granie, które wydaje się czystą improwizacją, aż w końcu wchodzi gitara elektryczna i wtedy zderzają się dwa światy – improwizowanego jazzu i chłodnego, pełnego kalkulacji, pomimo pozornego szaleństwa, prog rocka.

Po Moondroom v_3 następuje powrót do tego, do czego muzycy nas przyzwyczaili od początku płyty. Jednak, o ile moje wrażenie z odsłuchania tej części było jak najbardziej pozytywne, to jednak mimo wszystko napięcie trochę siada. Enslaved to kolejny dobry prog rockowy przekładaniec z popisową grą basisty Pinkroom i z kolejnym akustycznym zwolnieniem pod koniec płyty. Pierwsze dźwięki Flash przynoszą na myśl dokonania Yes, jednak dalej mamy karmazyn pomieszany z, powiedzmy, polskim Riverside. In Train pokazuje bardziej piosenkowe oblicze Pinkroom, w którym nomen omen wypadają doskonale. To zgrabna piosenka oparta na brzmieniu akustycznych gitar, gdzie czasami elektroniczne wstawki urozmaicają całość. Pięknie się w to wszystko wpasowała ze swoją wokalizą Elena Isakova. Unwanted Toys daje się zapamiętać kolejnymi doskonałymi partiami wokalnymi. Kończąca Unloved Toy – Apology w cudowny sposób kończy przygodę słuchacza z nowym dziełem Pinkroom. Szczerze mówiąc ten oniryczny, momentami wręcz o anielskim nastroju kawałek mógłby trwać i trwać. Perfekcyjna biegłość w operowaniu klimatem przez zespół została dobitnie potwierdzona na sam koniec.

Warto wspomnieć o tekstach autorstwa Marcina Kledzika, bo one są ważne na płycie i stanowią nierozłączną całość z muzyką. Już mocna okładka dobrze wprowadza w klimat płyty. Sami muzycy w materiałach prasowych napisali, że Unloved Toy to: „10 utworów opowiadających o tym, jak może się czuć człowiek żyjący w dzisiejszym świecie”. Świetnym przykładem jest In Train, gdzie podmiot liryczny nie pozostawia złudzeń, konfrontując młodzieńcze marzenia i zapał z tym, co przeważnie spotyka każdego z nas w dorosłym życiu: When I was young, I felt like someone special/But staid the only tickling split/I know tomorrow is not gonna change/I’m just a tired passenger in train. Teksty i korespondujące z nimi grafiki są kolejnym, mocnym punktem wydawnictwa.

Unloved Toy ze swoim surowszym niż na debiucie brzmieniu, dobrymi, różnorodnymi, ciekawymi i pełnymi zmian nastroju i tempa kompozycjami pokazują, że Pinkroom to mocna marka na krajowym podwórku rocka progresywnego, na którym i tak jest tłoczno. I wśród tego tłoku Pinkroom zdecydowanie się wyróżnia. Oczywiście nie zaskakują oni w gruncie rzeczy niczym szczególnym, inspiracje momentami słychać aż nadto, ale to wszystko co proponują i potrafią, muzycy Pinkroom przekuli w godzinę bardzo dobrej, nieszablonowej, najnormalniej w życiu – ciekawej muzyki. Jest to ponadto delikatny progres w stosunku do debiutu. Oby kolejny krążek był tak samo dobry i obyśmy nie czekali na niego tak długo.

Tagi 2014albummetalPinkroompłytaPolskapremieraprógprogresjapsychosolsticeRockrock progresywnyUnloved toy
UdostępnijTweetUdostępnijWyślij

© 2013-2021 wMeritum.pl | Realizacja: Media Machine

Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
  • Wiadomości
  • Gospodarka
  • Sport
  • Kultura
  • Historia
  • Publicystyka
  • Moto
  • Koronawirus

© 2013-2021 wMeritum.pl | Realizacja: Media Machine