Donald Tusk w wywiadzie dla „Financial Times” ostrzegł, że potencjalne zagrożenie ze strony Rosji może mieć charakter krótkoterminowy, sugerując, że ewentualny atak to kwestia raczej miesięcy niż lat.
Jednocześnie podkreślił, że jego słowa nie podważają znaczenia NATO ani art. 5, lecz wskazują na potrzebę realnego przygotowania sojuszu do szybkiej reakcji. Premier zwrócił uwagę na kluczowe pytanie o gotowość Stanów Zjednoczonych do pełnego wywiązania się ze zobowiązań wobec Europy, szczególnie wobec państw wschodniej flanki.
– Dla całej flanki wschodniej, dla moich sąsiadów pytanie brzmi, czy NATO nadal jest organizacją gotową politycznie, ale także logistycznie zareagować, jeśli np. Rosjanie będą próbowali atakować. Tych słów nie należy traktować jako wyraz sceptycyzmu wobec artykułu 5. NATO, rozważania, czy obowiązuje, czy też nie, ale raczej jako opis mojego marzenia, że gwarancje na papierze zamienią się w coś bardzo praktycznego – mówił premier.
Na te wypowiedzi zareagowała Kancelaria Prezydenta Karola Nawrockiego, która – według nieoficjalnych informacji serwisu Wirtualna Polska – była nimi zaskoczona i zamierza zwrócić się do rządu o dodatkowe wyjaśnienia. W Pałacu Prezydenckim podkreślono, że nie ma obecnie danych wskazujących na tak szybkie ryzyko ataku ze strony Rosji.
Tusk odniósł się także do incydentu z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony, wskazując, że część sojuszników nie potraktowała tego zdarzenia wystarczająco poważnie. W jego ocenie był to element celowej prowokacji, który pokazuje, jak ważne jest nie tylko formalne istnienie gwarancji bezpieczeństwa, ale ich realna skuteczność w praktyce.
