Nocne wydarzenia przed Trybunałem Konstytucyjnym wciąż budzą ogromne emocje. Gdy wydawało się, że sprawa nie może już przybrać bardziej absurdalnego obrotu, głos zabrała Anna Korwin-Piotrowska, która postanowiła przedstawić własną wersję zajścia z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego. Jej opowieść brzmi jednak zupełnie inaczej niż to, co można zobaczyć na opublikowanych nagraniach.
W rozmowie z TVN24 i TVP info Korwin-Piotrowska przekonywała, że chciała jedynie przywitać prezydenta. Według jej relacji Nawrocki miał z impetem ruszyć w jej stronę i próbować ją staranować. „Chciałam się przywitać z prezydentem, jednak nie było woli z drugiej strony” – tłumaczyła.
Poszła jednak znacznie dalej. Twierdziła, że prezydent próbował staranować ją oraz grupę sędziów, a kiedy pierwsza próba się nie powiodła, zaczął odpychać ją rękami na bok.
„Staranował nas, przeszedł dalej, wszedł do środka i zaczął na nas krzyczeć”
Problem w tym, że nagranie z zajścia pokazuje sytuację, która mocno podważa tę wersję wydarzeń. Na opublikowanym materiale widać, że to Korwin-Piotrowska blokuje prezydentowi przejście i odpycha go rękami. Nie jest to obraz osoby, która po prostu stoi i czeka, aby przywitać gościa, lecz uczestniczy w fizycznym przepychaniu się przy wejściu do budynku. W pewnym momencie słychać również jej słowa skierowane do Nawrockiego: „Pan tu nie wejdzie”. Trudno więc nie zadać pytania: jak można opowiadać o próbie przywitania prezydenta, skoro na nagraniu widać blokowanie mu drogi i odpychanie go?
To właśnie ta sprzeczność jest kluczowa. Korwin-Piotrowska przedstawia się jako osoba, która chciała nawiązać rozmowę, a prezydent miał ją brutalnie zignorować i przepchnąć się do środka. Tymczasem opublikowany materiał pokazuje, że sama również używała siły fizycznej, aby powstrzymać Nawrockiego przed wejściem.
Do sprawy odniósł się również sędzia Maciej Berek, który opublikował nagranie i przekonywał, że Nawrocki z impetem wpadł na Korwin-Piotrowską. Z kolei rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz twierdził, że doszło do naruszenia nietykalności głowy państwa.
