Na profilu Łatwogang pojawiło się oświadczenie dotyczące współpracy komercyjnej, które było bezpośrednią konsekwencją ogromnego rozgłosu wokół jego charytatywnej akcji. – Zrzekam się wszystkich pieniędzy z tego kontraktu – podkreślił w opublikowanym nagraniu.
Przez dziewięć dni jego mieszkanie na warszawskiej Pradze stało się centrum internetowego wydarzenia, do którego zaglądali influencerzy, sportowcy i osoby ze świata show-biznesu. Wszystko odbywało się w ramach zbiórki na rzecz Cancer Fighters. Widzowie mogli obserwować zarówno spontaniczne, viralowe momenty, jak i bardziej poruszające sceny – rozmowy, pojednania czy symboliczne gesty solidarności z chorymi dziećmi.
Skala przedsięwzięcia sprawiła, że akcja szybko została uznana za jedno z najgłośniejszych wydarzeń internetowych 2026 roku. Po jej zakończeniu twórca zapowiedział wycofanie się na jakiś czas z aktywności i brak wywiadów, tłumacząc, że podczas transmisji powiedział już wszystko, co najważniejsze. Dlatego opublikowane później nagranie było dla wielu zaskoczeniem. Influencer wyjaśnił w nim, że jeszcze przed startem zbiórki podpisał umowę z Tymbarkiem na stworzenie własnego napoju. Podkreślił jednak, że ani on, ani marka nie chcą wykorzystywać popularności akcji do celów marketingowych.
W efekcie podjęto decyzję, że wszystkie dochody ze sprzedaży produktu zostaną przekazane na rzecz fundacji. To posunięcie wpisuje się w charakter całej inicjatywy, która od początku skupiała się na realnym wsparciu potrzebujących, a nie na komercyjnym wykorzystaniu zainteresowania wokół projektu.
– Wiem, że obiecałem, że nie będę pokazywał się medialnie w żaden sposób, żeby nie promować swojej osoby na pomocy, ale jest sytuacja, w której muszę się pokazać, chociaż tylko na to jedno nagranie. (…) Pół roku temu, jeszcze przed tym wszystkim, co się wydarzyło, podjąłem współpracę z Tymbarkiem. I wynikiem tej współpracy jest mój produkt, który miał wyjść w maju. Zostaliśmy postawieni w tym momencie wraz z Tymbarkiem przed sytuacją, w której albo mieliśmy możliwość wylania tego napoju po prostu i pozbycia się tego, ale uznaliśmy, że nie jest to dobry pomysł. Więc wraz z Tymbarkiem doszliśmy do konkluzji, że Tymbark powiedział, że wszystkie pieniądze, które ten napój zarobi, w sensie po prostu wszystkie pieniądze sprzedaży z tego produktu, pójdą na rzecz fundacji Cancer Fighters – powiedział.
– Ja również zrzekam się wszystkich pieniędzy z tego kontraktu. Też nie dostaję nic za to picie. Wszystkie powstałe aktywności reklamowe w postaci jakichś tiktoków, czy reklam na YouTubie czy cokolwiek, które tam były, wszystko po prostu razem uznaliśmy, że usuwamy, że tego nie będzie. Po prostu wszystko, co się dało, odpuściliśmy. Niestety, napoje zostały wyprodukowane i musiały pójść w obieg. Mogły być wylane, ale uznaliśmy to za zły pomysł. (…) Nie ma nic złego w zebraniu dodatkowych, gigantycznych pieniędzy na dzieciaki. Dlaczego ten film powstaje, dlaczego tłumaczę się za to wszystkiego? Ponieważ mam poczucie, że to nie jest moment na żadne picia, żadne jakieś reklamy. Jest to moment w którym powinniśmy skupić się na dzieciakach. (…) Wydaje mi się, że decyzje, które podjęliśmy wraz z Tymbarkiem są dobre – dodał.
