Miejsce pobytu Marcina Romanowskiego wciąż pozostaje nieznane. Były wiceminister sprawiedliwości zniknął z dotychczasowego miejsca zamieszkania w Budapeszcie pod koniec kwietnia, a węgierskie służby nie ujawniają żadnych szczegółów dotyczących prowadzonych działań.
Jak ustaliła Wirtualna Polska, 30 kwietnia wygasła umowa najmu mieszkania, w którym Romanowski przebywał w stolicy Węgier. Dzień później lokal miał być już pusty. Węgierska policja, pytana przez dziennikarzy o sprawę, przekazała jedynie lakoniczny komunikat, zapewniając, że „podejmuje niezbędne kroki zgodnie z obowiązującymi standardami”, jednocześnie odmawiając podania konkretnych informacji dotyczących byłego polityka Solidarnej Polski.
– Policja podejmuje niezbędne kroki w odpowiednim czasie i zgodnie z odpowiednimi standardami zawodowymi we wszystkich sprawach należących do jej kompetencji – czytamy w komunikacie przesłanym do redakcji Wirtualnej Polski.
Sprawa nabrała nowego wymiaru po zmianie władzy na Węgrzech. Nowy premier Peter Magyar jeszcze w trakcie kampanii wyborczej zapowiadał, że po przejęciu rządów może dojść do cofnięcia ochrony udzielonej Romanowskiemu oraz Zbigniewowi Ziobrze, a następnie do ich ekstradycji do Polski. Sam Ziobro poinformował już, że opuścił Węgry i przebywa obecnie w Stanach Zjednoczonych.
Romanowski po raz pierwszy od czasu politycznych zmian w Budapeszcie odezwał się publicznie w czwartek, publikując nagranie w mediach społecznościowych. Nie ujawnił jednak, gdzie obecnie przebywa. W swoim wystąpieniu krytykował rząd Donalda Tuska i zapewniał, że nadal zamierza angażować się w działalność polityczną. Nagranie zostało zrealizowane w anonimowym wnętrzu, bez elementów pozwalających ustalić lokalizację.
