wMeritum.pl
wMeritum.pl
wMeritum.pl

Nowe fakty ws. śmierci Rafała Wójcikowskiego! Auto posła było uszkodzone

21 sierpnia 2017
Nowe fakty ws. śmierci Rafała Wójcikowskiego! Auto posła było uszkodzone

„Rzeczpospolita” podaje nowe fakty ws. tajemniczej śmierci Rafała Wójcikowskiego, posła Kukiz’15, który 19 stycznia zginął w wypadku samochodowym niedaleko Chrzczonowic pod Rawą Mazowiecką na trasie S8. Okazuje się, że pojazd parlamentarzysty był uszkodzony jeszcze przed wyruszeniem w trasę.

Dziennikarze „Rzeczpospolitej” podają, że w samochodzie Wójcikowskiego uszkodzone były przewody hamulcowe. Potwierdza to łódzka prokuratura. Odnotował to biegły, który badał stan techniczny auta. Uszkodzenie było między sztywnym a giętkim elementem przewodu. Odniosła się też do tego w swojej opinii Politechnika Łódzka, która nie dopatrzyła się podstaw do przyjęcia, że mogło dojść do celowego uszkodzenia. Na ten temat wypowie się też Instytut Sehna – powiedział jej rzecznik, Krzysztof Kopania.

W rozmowie z „Rz” głos zabiera również biegły specjalizujący się w wypadkach samochodowych, który podkreśla, że przewody hamulcowe rzadko ulegają uszkodzeniu w trakcie wypadku.

Czytaj także: Prokurator zabrał głos ws. uszkodzonych przewodów hamulcowych w samochodzie śp. Rafała Wójcikowskiego

Do wypadku z udziałem Wójcikowskiego doszło 19 stycznia na trasie S8 nieopodal Rawy Mazowieckiej, gdy jechał do Warszawy. Auto polityka z niewyjaśnionych przyczyn uderzyło w barierki umiejscowione na lewym pasie. Prowadzony przez niego pojazd odbił się od nich i stanął w poprzek na prawym pasie. Lewą stroną ominął go nadjeżdżający vw caddy, jednak tyle samo szczęścia nie miały osoby podróżujące fordem transitem, które uderzyły w tył samochodu Wójcikowskiego. Kierowca auta twierdzi, że rozbity pojazd Wójcikowskiego był nieoświetlony. Gryzie się to jednak z najnowszymi zeznaniami jednego z nowych, odnalezionych przez śledczych świadków. Chodzi o kierowcę białego tira, który przed śmiercią posła zdołał ominąć jego samochód z prawej strony.

Odnaleźliśmy kierowcę tego tira. Potwierdził, że widział samochód stojący na awaryjnych światłach, dostrzegł uszkodzenie auta z przodu, ale nie było nikogo na zewnątrz. Uznał, że nie ma potrzeby się zatrzymywać – powiedział w rozmowie z „Rz” wspomniany Kopania.

Kilka miesięcy temu „Rz” informowała, że w momencie gdy w samochód Wójcikowskiego uderzył ford transit… nie było w nim akumulatora. Znaleziono go 20 metrów dalej przy barierkach. Tymczasem eksperci twierdzą, że jeśli był prawidłowo zamontowany, to nie mógł wypaść. – „Nie ma możliwości, by światła awaryjne świeciły się, jeśli nie ma w samochodzie akumulatora” – mówi biegły sądowy Ryszard Ciechański. Dodaje, że Wójcikowski nie mógł też cofać pojazdem, a to wyklucza jedną z hipotez – czytamy.

źródło: rp.pl
Fot. Wikimedia/Adrian Grycuk

Tagi autoRzeczpospolitasamochódWójcikowskiwypadek

© 2013-2026 wMeritum.pl