Lider partii TISZA, Peter Magyar, odniósł się do zarzutów dotyczących rzekomego „proukraińskiego” kursu przyszłego rządu. W wywiadzie dla dziennika „Népszava”, opublikowanym dzień przed wyborami parlamentarnymi, stanowczo odrzucił taką narrację.
Polityk skomentował wcześniejsze wypowiedzi Viktora Orbana, który sugerował, że ewentualne rządy TISZY byłyby nastawione na wsparcie Ukrainy. Magyar nie pozostawił tych słów bez odpowiedzi: „Nie żartujmy. Wydaje mi się, że ustępujący premier sam siebie nie traktuje poważnie, kiedy wypowiada takie rzeczy w eter”.
Podkreślił przy tym, że jego ugrupowanie nie zamierza prowadzić polityki podporządkowanej innym państwom. – Nikt na Węgrzech nie chce rządu proukraińskiego. Ludzi chcą natomiast rządu prowęgierskiego i mamy nadzieję, że taki będzie po 12 kwietnia” – zaznaczył. Dodał również: „Dobrze byłoby wreszcie mieć taki rząd, który zajmuje się prawdziwymi problemami węgierskich ludzi”.
Magyar odniósł się także do relacji z Rosją, deklarując pragmatyczne podejście w polityce zagranicznej. – Oczywiście, jeśli tak się ułoży, trzeba usiąść do rozmów z rosyjskim prezydentem. Ani geograficzne położenie Rosji, ani Węgier się nie zmieni” – stwierdził. Zwrócił również uwagę na kwestie energetyczne: „Nasza zależność energetyczna też jeszcze przez jakiś czas pozostanie”.
Jednocześnie zaznaczył, że ewentualne rozmowy z Moskwą nie oznaczają zmiany kierunku politycznego. – Trzeba wzmacniać dywersyfikację, ale tego nie da się zrobić z dnia na dzień. Jeśli będzie to konieczne, będziemy negocjować, ale nie będziemy przyjaciółmi – podsumował.
