Policjantka Katarzyna S. uprzedziła podejrzanego o planowanej akcji policji i prokuratury w Zoo Łączna. Takie są najnowsze ustalenia śledczych. Funkcjonariuszka usłyszała zarzut poplecznictwa, przyznała się do winy i została zawieszona w czynnościach służbowych. Kluczowe znaczenie miało nagranie rozmowy, w której miała ostrzegać przed działaniami służb.
Sprawa dotyczy głośnej interwencji w prywatnym ogrodzie zoologicznym w Łącznej koło Mieroszowa na Dolnym Śląsku. 13 października policja i prokuratura przeprowadziły tam czynności związane ze śledztwem dotyczącym podejrzenia znęcania się nad zwierzętami. Zatrzymano pięć osób, a część zwierząt przetransportowano do innych placówek. Sytuacja była szeroko relacjonowana w mediach w całej Polsce i wywołała ogromne kontrowersje.
Według prokuratury planowane działania zostały wcześniej ujawnione, co utrudniło ich przeprowadzenie. Informacje o interwencji dotarły do osób związanych z zoo, a na miejscu doszło do protestów, pacyfikowania zgromadzenia przez policję i prób blokowania transportu zwierząt.
W centrum sprawy znalazła się policjantka Katarzyna S., która według ustaleń śledczych miała uprzedzić Marcina N., podejrzanego w sprawie zoo, o planowanej akcji służb. Rozmowa została nagrana, a jej fragment upubliczniono w internecie. Funkcjonariuszka miała powiedzieć: „Ja mam nadzieję, że mnie pan gdzieś tam nie nagrywa, bo ja tak naprawdę z partyzanta dzwonię”.
Prokuratura postawiła zarzut
Prokuratura uznała, że ujawnienie informacji o przygotowywanych czynnościach mogło doprowadzić do utrudnienia postępowania karnego. W sobotę Prokuratura Okręgowa w Świdnicy poinformowała o przedstawieniu Katarzynie S. zarzutu z art. 239 § 1 Kodeksu karnego, dotyczącego poplecznictwa, czyli utrudniania postępowania karnego. Kobieta przyznała się do zarzutu, ale odmówiła składania wyjaśnień. Prokurator zastosował wobec niej dozór policji oraz zawiesił ją w czynnościach służbowych. O przedstawieniu zarzutów mają zostać poinformowani jej przełożeni.
W trakcie październikowych działań wywieziono łącznie 33 egzotyczne zwierzęta, w tym tygrysy, tukany czy zebry. Niektóre ze zwierząt straciły życie w trakcie całej akcji. Sprawa budzi ogromne kontrowersje. Zarzuca się organizacjom prozwierzęcym celowy „najazd” z policją na zoo Łączna i bezpodstawną kradzież zwierząt i zmieszczenie dorobku życia właściciela. W sprawie dalej trwa dochodzenie.
