Polska mogłaby rozważyć udział w międzynarodowej operacji mającej na celu zabezpieczenie żeglugi w cieśninie Ormuz — uważa płk rez. Piotr Lewandowski, który udzielił wywiadu dla Wirtualnej Polski.
W jego ocenie nasza marynarka wojenna dysponuje odpowiednimi możliwościami, by wesprzeć działania stabilizacyjne i przywrócić bezpieczeństwo na jednym z najważniejszych szlaków handlowych świata. Odmienne stanowisko prezentuje jednak rząd. Premier Donald Tusk zaznaczył, że Polska nie planuje wysyłać żołnierzy do Iranu, argumentując, że konflikt w tym regionie nie ma bezpośredniego wpływu na bezpieczeństwo kraju.
Zdaniem Lewandowskiego takie podejście powinno być bardziej elastyczne. – To jest także kwestia budowania relacji partnerskich, na których nam zależy. Dysponujemy konkretnymi zasobami, o czym inne kraje wiedzą, a ciągłe powtarzanie, że „nie weźmiemy udziału”, nie jest dobrym sygnałem – mówi analityk wojskowy, weteran misji w Iraku i Afganistanie.
Ekspert zwraca uwagę, że państwa mniej narażone na zagrożenia ze strony Rosji mogą pozwolić sobie na bardziej stanowcze odrzucanie takich inicjatyw. W przypadku Polski — jego zdaniem — większa elastyczność byłaby uzasadniona. Jednocześnie podkreśla, że ewentualne zaangażowanie nie powinno mieć charakteru bojowego. – Kluczowe jest porozumienie dyplomatyczne. Taka operacja powinna polegać na usuwaniu skutków konfliktu, a nie – na zbrojnym wymuszaniu pokoju – zaznacza.
Od początku kwietnia trwają rozmowy dotyczące powołania szerokiej koalicji międzynarodowej, która miałaby doprowadzić do ponownego otwarcia cieśniny Ormuz. W inicjatywę zaangażowanych jest około 40 państw, z Wielką Brytanią na czele. Wśród uczestników znajdują się m.in. Francja, Niemcy, Kanada, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Indie. Uzgodniono, że Iran nie powinien wprowadzać opłat za tranzyt, a dostęp do szlaku powinien pozostać swobodny dla wszystkich.
