Radosław Sikorski ponownie zaatakował Karola Nawrockiego. W poniedziałek, 2 listopada, szef MSZ przedstawił nową wersję wydarzeń dotyczących rezygnacji dwóch polskich ambasadorów. Tym razem oskarżył prezydenta o osobiste nakłanianie dyplomatów do porzucenia swoich stanowisk. To kolejna odsłona ostrego konfliktu między rządem a Pałacem Prezydenckim, który rozgorzał po wydarzeniach wokół Trybunału Konstytucyjnego.
Podczas rozmowy z dziennikarzami w Sejmie wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski stwierdził, że Karol Nawrocki nie powinien ingerować w sprawy polskiej dyplomacji. „Prezydent może według własnego widzimisię nadać komuś order, może nadać komuś obywatelstwo polskie, może kogoś ułaskawić, natomiast nie może wybierać sędziów i nie może też wybierać ambasadorów – powiedział szef MSZ.
Największe emocje wywołała jednak jego kolejna wypowiedź, w której Sikorski postanowił skorygować wcześniejsze oskarżenia. „W sprawie ambasadorów muszę skorygować swoją wcześniejszą wypowiedź, bo myślałem, że to personel pana prezydenta nakłaniał ambasadorów do rezygnacji ze stanowisk, do porzucenia swojej misji. Okazało się, że robił to osobiście prezydent. To nie jest rola prezydenta, zmuszanie polskich ambasadorów do rezygnacji” – oświadczył.
Dopytywany przez dziennikarzy, skąd ma informacje na temat rzekomych działań prezydenta, odpowiedział krótko: „Mamy tę wiedzę w MSZ”
Sprawa dotyczy Jakuba Kumocha, ambasadora Polski w Chinach, oraz Pawła Solocha, ambasadora RP w Rumunii. Obaj poinformowali o rezygnacji ze swoich funkcji po wydarzeniach związanych z Trybunałem Konstytucyjnym.
Kumoch uzasadnił swoją decyzję sytuacją w kraju i stwierdził, że nie widzi możliwości dalszego pełnienia funkcji ambasadora. Soloch z kolei wskazał na próbę sprzecznego z prawem przejęcia Trybunału.
Sikorski już wcześniej odnosił się do ich odejścia, twierdząc, że ambasadorowie byli nakłaniani do rezygnacji przez personel prezydenta. Teraz poszedł o krok dalej i przypisał te działania bezpośrednio Nawrockiemu.
Wypowiedź Sikorskiego wpisuje się w trwający konflikt o ambasadorów między rządem a prezydentem, który zaostrzył się po wydarzeniach w Trybunale Konstytucyjnym.
