Nie milkną echa informacji przekazanej przez Adama Bielana, europosła i wpływowego polityka PiS. Według niego, w marcu tego roku, miał „załatwić” rozmowę w cztery oczy Władysława Kosiniaka-Kamysza z prezydentem USA, Donaldem Trumpem.
Samo spotkanie przez wiele miesięcy pozostawało poza opinią publiczną. Bielan przekonuje, że spotkanie trwało kilkadziesiąt minut, a więc nie było jedynie krótkim, kurtuazyjnym kontaktem. Podczas tego spotkania, prezydent Trump miał sugerować szefowi MON stworzenie nowej, prawicowej większości parlamentarnej w Polsce.
Do sprawy odnosił się Premier Donald Tusk, który w rozmowie z reporterką TVN24 powiedział, że Kosiniak-Kamysz poinformował go o rozmowie niedługo po jej zakończeniu. Tusk jednak nie chciał zdradzić szczegółów, ale przyznał, że rozmowa dotyczyła, jak określił to „sytuacji wewnętrznej w Polsce”. Na te rewelacje zareagował również szef MSZ, Radosław Sikorski. Minister podkreślił, że MSZ nie upoważniało Adama Bielana do prowadzenia za granicą rozmów dotyczących składu polskiego rządu i że nie otrzymał od nikogo żadnej notatki w tym zakresie. Lakonicznie też do sprawy odniósł się sam zainteresowany: „To było nieformalne oczywiście spotkanie, więc poinformowałem Prezesa Rady Ministrów niezwłocznie i uważam, że to było jak najbardziej wskazane i wystarczające.” – powiedział Kosiniak-Kamysz.
Spotkanie miało charakter nieformalny, a jego dokładny przebieg nie został przedstawiony opinii publicznej. Nie wiadomo więc, czy ewentualne sugestie dotyczące zmiany polskiego rządu były faktycznie padły z ust Trumpa, czy nie.
