63-letni Ukrainiec wpadł w ręce ABW w związku z podejrzeniem planowania przez niego zamachu. Celem stał się pracownik ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego. Według ustaleń śledczych mężczyzna miał działać na zlecenie rosyjskich służb specjalnych. Po nieudanym zamachu na Ukrainie zbiegł do Polski, gdzie go zatrzymano.
Do zatrzymania doszło w Warszawie. Jak poinformowała ABW, Ukrainiec jest podejrzany o przygotowanie zamachu na przedstawiciela ukraińskiego sektora obronnego. Sprawa ma związek z wydarzeniami, do których doszło wcześniej na Ukrainie.
Informacje przekazane przez śledczych wskazują, iż zatrzymany mężczyzna zaangażował w próbę zabójstwa z wykorzystaniem materiałów wybuchowych. Z ustaleń wynika również, że jego działania inspirowały lub wprost zleciły rosyjskie służby specjalne.
Jak wynika z doniesień dotyczących śledztwa, podejrzany Ukrainiec umieścił improwizowany ładunek wybuchowy pod samochodem potencjalnej ofiary. Urządzenie miało zostać uruchomione zdalnie, jednak do eksplozji ostatecznie nie doszło.
Po nieudanej próbie zamachu mężczyzna przedostał się do Polski. Funkcjonariusze ABW ustalili jego miejsce pobytu, a następnie zatrzymali go w Warszawie. W działaniach uczestniczyły również ukraińskie służby.
Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. Za zarzucane czyny może mu grozić kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.
Przeczytaj również:
- Polacy dostali alert nad ranem. Co się tak naprawdę działo? „Zmasowany atak”
- Łotwa stanowczo dementuje. „Ukrainiec zastrzelił żołnierzy NATO?”
- Ławrow zagroził Wielkiej Brytanii. „To udział w wojnie”
Źr. WP
