wMeritum.pl
wMeritum.pl
wMeritum.pl

Ukraiński dron eksplodował na Litwie. „Powód gorszy niż się wydaje”

20 października 2026
rakiety i drony

zdjęcie ilustracyjne

Ukraiński dron, który spadł i eksplodował na Litwie, mógł wcześniej przelecieć przez fragment polskiej przestrzeni powietrznej. Analityk wojskowy Jarosław Wolski podważa wyjaśnienia strony ukraińskiej, według której przyczyną zboczenia bezzałogowca z kursu mogły być rosyjskie zakłócenia elektroniczne. Ekspert przedstawia kilka alternatywnych scenariuszy, w tym możliwość celowego zaprogramowania trasy lotu.

Incydent z udziałem ukraińskiego bezzałogowca wywołał pytania dotyczące bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej Polski i Litwy. Ukraińskie władze wskazywały, że dron mógł zmienić kierunek lotu na skutek zakłóceń elektronicznych pochodzących z Rosji lub Białorusi. Do tych wyjaśnień odniósł się Jarosław Wolski, analityk wojskowy zajmujący się m.in. uzbrojeniem i współczesnymi konfliktami zbrojnymi.

– Dron leciał dokładnie tam, gdzie miał lecieć – ocenił ekspert w opublikowanym w mediach społecznościowych wpisie. Wolski przekonuje, że ukraińskie bezzałogowce tego typu wykorzystują rozwiązania nawigacyjne pozwalające na kontynuowanie lotu bez stałego dostępu do sygnału satelitarnego. Wymienia m.in. nawigację bezwładnościową oraz systemy rozpoznawania charakterystycznych elementów terenu, takich jak jeziora, zakola rzek czy wyrobiska. Jego zdaniem tłumaczenie incydentu rosyjskimi zakłóceniami może być niewystarczające.

Analityk rozważa możliwość, że dron został celowo skierowany na określoną trasę w ramach testowania nowych możliwości operacyjnych. Nie wyklucza również sabotażu wewnątrz ukraińskich sił zbrojnych, w wyniku którego ktoś mógłby świadomie zmienić zaprogramowaną trasę lotu. Wolski zaznacza jednak, że celowe przeprowadzenie takiej operacji w obecnej sytuacji międzynarodowej byłoby dla Ukrainy wyjątkowo ryzykowne.

Jak argumentuje, incydent mógłby doprowadzić do napięć dyplomatycznych z Polską i Litwą, czyli państwami należącymi do najważniejszych sojuszników Kijowa. – Realny powód lotu drona po takiej trasie może być znacznie gorszy, niż się wydaje – napisał.

Ekspert bierze również pod uwagę wariant, w którym ukraińskie bezzałogowce wykorzystują trasy prowadzące przez Białoruś w kierunku rosyjskich celów w rejonie Petersburga. W takim przypadku lot w pobliżu polskiej granicy mógłby być próbą sprawdzenia nowego korytarza. Jednocześnie Wolski podkreśla, że jego zdaniem takie działanie byłoby obecnie nierozsądne z politycznego punktu widzenia. Za skrajnie mało prawdopodobne uważa także ewentualne nieoficjalne przyzwolenie polskich władz na przelot ukraińskich dronów.

W swoim komentarzu Wolski odniósł się również do możliwości polskiego systemu obrony powietrznej. Jego zdaniem ograniczone pokrycie radarowe wschodniej części kraju nie jest nowym problemem. Wynika między innymi z rozległości chronionego obszaru, niewielkich rozmiarów bezzałogowców oraz ograniczeń istniejącej infrastruktury. Analityk wskazuje, że poprawę sytuacji ma przynieść wdrożenie systemu Barbara, czyli aerostatów wyposażonych w radary, które pozwolą skuteczniej obserwować przestrzeń powietrzną.

Zwraca również uwagę, że samoloty wczesnego ostrzegania AWACS nie zawsze znajdują się w miejscu umożliwiającym wykrycie konkretnego obiektu. Wolski apeluje przy tym, aby odpowiedzialności za ograniczenia systemu nie przypisywać wyłącznie wojsku. – Nie miejcie pretensji o to do SZ RP, tylko do polityków, którzy oszczędzali na Siłach Powietrznych i OPL przez trzy dekady – stwierdził.

Cały wpis Wolskiego poniżej.

Przeczytaj również:

  • Bunt w Królewcu? Niepokojący scenariusz dla Polski
  • Francja wprowadza godzinę policyjną. Reakcja na gwałtowne zamieszki
  • Sikorski stawia sprawę jasno. „Nie uznajemy tych terytoriów za część Izraela”
Tagi DronJarosław WolskilitwaUkraina

© 2013-2026 wMeritum.pl