Do nieoczekiwanej zmiany doszło podczas szczytu Grupy Wyszehradzkiej na Słowacji. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zrezygnowała z udziału we wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Karolem Nawrockim. Według informacji agencji Bloomberg decyzja ma bezpośredni związek z narastającym konfliktem politycznym w Polsce i sporem wokół Trybunału Konstytucyjnego.
Wydarzenie odbywa się w słowackim Trenczynie, gdzie spotkali się przywódcy Polski, Czech, Słowacji i Węgier. Von der Leyen miała wystąpić przed dziennikarzami razem z prezydentami państw V4 po zakończeniu rozmów. Ostatecznie do wspólnego briefingu nie doszło z jej udziałem.
Jak ustalił Bloomberg, szefowa KE początkowo rozważała nawet całkowite odwołanie swojego udziału w szczycie. Ostatecznie miała jednak uznać, że taka decyzja wywołałaby jeszcze większe zainteresowanie i negatywne reakcje. Zdecydowała się więc przyjechać na spotkanie, ale zrezygnować ze wspólnego wystąpienia z polskim prezydentem.
Powód? Według rozmówców Bloomberga chodzi o Donalda Tuska i konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego. Decyzja von der Leyen miała być gestem politycznego wsparcia dla premiera Tuska. Przewodnicząca KE nie chciała, aby jej obecność na wspólnej konferencji została odebrana jako legitymizowanie stanowiska Karola Nawrockiego w sporze o obsadę TK.
Sprawa jest o tyle istotna, że Komisja Europejska już wcześniej zabierała głos w sprawie sytuacji wokół polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Jej przedstawiciele podkreślali, że polskie władze powinny zapewnić funkcjonowanie TK zgodnie z konstytucją i orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE.
Do decyzji von der Leyen odniósł się również obóz prezydencki. Marcin Przydacz wcześniej krytykował możliwość politycznego angażowania się szefowej KE w polski spór. Podkreślał, że Polacy nie życzą sobie sytuacji, w której europejska polityk miałaby interweniować, aby wesprzeć jednego polityka kosztem drugiego.
Co istotne, rzecznik Komisji Europejskiej nie udzielił Bloombergowi komentarza wyjaśniającego przyczyny nieobecności przewodniczącej KE na konferencji.
W sieci wybuchła ożywiona dyskusja. Krytycy rządu Tuska zarzucają Unii Europejskiej mieszanie się w polskie sprawy i ostentacyjnie opowiadanie się po jednej ze stron sporu o Trybunał Konstytucyjny. Z kolei zwolennicy obozu rządowego twierdzą, że przewodnicząca KE zrobiła dobrze, bo działania prezydenta Nawrockiego są bezprawne. Jedno jest pewne – to wyraźny rozdźwięk pomiędzy organami UE a Prezydentem RP, a to może przynieść niepożądane skutki w przyszłości.
