Wybory parlamentarne w Izraelu przyniosły Benjaminowi Netanjahu poważny polityczny cios. Choć jego Likud pozostaje największą pojedynczą partią, pierwsze wyniki i sondaże exit poll wskazują, że dotychczasowy obóz rządzący może stracić większość w Knesecie. Czy wieloletni premier Izraela właśnie stanął przed widmem utraty władzy?
Wybory z 27 października były pierwszymi od ataku Hamasu z 7 października 2023 roku. Izraelczycy głosowali w czasie trwających konfliktów na Bliskim Wschodzie, a kampania stała się referendum nad przywództwem Netanjahu, jego polityką bezpieczeństwa oraz kierunkiem, w którym zmierza państwo. Frekwencja wyniosła 77,7% – najwięcej od ponad dwóch dekad. Tak wysoka mobilizacja wyborców pokazuje, jak ogromne znaczenie miało to głosowanie dla przyszłości Izraela.
Według pierwszych sondaży exit poll obóz Netanjahu uzyskał około 50-51 mandatów, podczas gdy ugrupowania opozycyjne skupione wokół Gadiego Eisenkota mogły liczyć na około 51-53 miejsca w Knesecie.
To jednak nie wystarczy żadnej ze stron do samodzielnego utworzenia rządu. W izraelskim parlamencie zasiada 120 deputowanych, a większość potrzebna do przejęcia władzy wynosi 61 mandatów. Co istotne, Likud Netanjahu pozostaje największą pojedynczą partią. Wstępne prognozy wskazywały jednak, że może zdobyć najwyżej około 27 mandatów, podczas gdy opozycyjna partia Yashar, kierowana przez byłego szefa izraelskiej armii Gadiego Eisenkota, może uzyskać nawet 22 miejsca.
Eisenkot uznał wyniki za wyraźny sygnał sprzeciwu wobec dalszych rządów dotychczasowego premiera. „Izraelska opinia publiczna zagłosowała przeciwko dalszemu sprawowaniu funkcji premiera przez Netanjahu” – mówił lider opozycji.
Netanjahu nie przyznał się jednak do porażki. Podkreślał, że Likud pozostaje największą partią w Izraelu, a jego obóz ma silną pozycję wśród żydowskich wyborców. Zapowiedział również, że chce utworzyć silny prawicowy rząd.
Jednym z najważniejszych elementów powyborczej układanki jest wzrost poparcia dla arabskich partii, które według pierwszych prognoz mogą zdobyć łącznie 17–18 mandatów. To właśnie ich głosy mogą okazać się kluczowe w rozmowach o utworzeniu nowego rządu.
Dla Netanjahu oznacza to poważne wyzwanie. Premier zapowiedział sprzeciw wobec rządu uzależnionego od poparcia arabskich ugrupowań. Z kolei Eisenkot, choć deklaruje wolę politycznej zmiany, również nie ma łatwej drogi do większości.
Opozycja może więc wygrać polityczne starcie z Netanjahu i po 19 latach pozbawić ściganego przez Międzynarodowy Trybunał Karny za zbrodnie na narodzie palestyńskim premiera Izraela.
