O Redaktorze

Michał Czornak

Absolwent historii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, szef działu "kultura". Pasjonat historii, dobrej książki, filmu i różnorodnej muzyki. Kontakt: czornakmichal@gmail.com

  • Zażenowany

    To jest dramat. Mieszanie sacrum z profanum. Mało Kościół ma własnych śpiewów, że musi się „zapożyczać” w tak niskich lotów literaturze muzycznej? Mało muzyków kościelnych, kompozytorów? Zawsze się znajdzie jakaś siostrzyczka, jakiś księżulo, albo ktoś inny, kto – będąc zupełnym ignorantem w kwestii muzyki kościelnej – wpadnie na taki genialny pomysł. A redakcja portalu pisze o tym jak o czymś pięknym i wspaniałym. To jest żenujące. Przez takich ludzi i przez takie artykuły mnożą się w Kościele takie muzyczne chwasty. Brawo.

    • Mmm

      Pomysł genialny niech młodych ludzi czymś przyciągają modlitwa piękna i orginalna, a ty idź i się pomódl za dar rozumu i o to by płytkość opuściła Twoje ciało nie pozdrawiam

      • Zażenowany

        Płytkość to jest właśnie to, co prezentuje w tekście autor artykułu. Płytkość to jest pisanie zwrotów „nie pozdrawiam”. Nie proszę się o pozdrawianie – jak nie chcesz, to nie pozdrawiaj, ale nie pisz, że nie pozdrawiasz. Ja Ciebie pozdrawiam i życzę wspaniałego przyciągania ludzi melodią piosenki ociekającą erotyzmem (sprawdź sobie tekst oryginału), banałami, bzdurami, jednym słowem kiczem. Tak – kiczem, bo inaczej tego nie można nazwać. Ewangelizacja przez kicz. Kiczowata ewangelizacja. Pan Jezus nie posługiwał się kiczem. A muzyka w Kościele ma być najwyższych lotów, bo to nie jest muzyka do kręcenia tyłkiem po parkiecie, ale skierowana do Boga – Absolutu, a Bogu oddaje się to, co najlepsze, a nie kicz.

        Ktoś nie wie, co to takiego muzyka niskich i wysokich lotów? Pierwszy lepszy podręcznik historii muzyki się kłania. Może warto sięgnąć głębiej. „Muzyka jest, bo jest”. Wspaniałe stwierdzenie. Niezwykle merytoryczne. Nie wyśmiewam gustów. Ale w kościele nie ma demokracji i śpiewania i grania czegokolwiek – bo tak się podoba przyzwyczajonej do kiczu większości. Mierzmy wyżej. Muzyka kościelna to nie kwestia gustu. Dlatego odpowiednie przepisy regulują to.

        • Marek D.

          Spróbuję Was pogodzić. Uczestniczyłem w wielu pielgrzymkach pieszych. Z perspektywy czasu uważam, te „przeróbki pielgrzymkowe” są nieco kiczowate, jak ktoś to kiedyś określił „religijne disco polo”. Trzeba z dużą ostrożnością włączać ten „repertuar” do śpiewów podczas liturgii, co przystoi podczas wędrówki w lesie nie koniecznie jest godne oprawy mszy św. Z drugiej strony trzeba rozumieć specyfikę pielgrzymki. Idąc w 30 stopniowym upale trudno wciąż śpiewać godziniki i odmawiać różaniec, na muzykę organową też raczej nie ma szans :-). Skoro taka muzyka przynosi owoce duchowe – tzn. zachęca młodych ludzi by się nieco zbliżyli do Boga, to chyba nie ma w tym nic zdrożnego. Szukajmy tego co nas łączy nie dzieli. Pozdrawiam :-)

    • MS

      Czy jest wogóle coś takiego jak muzyka niskich i wysokich lotów? Co za bzdura. Muzyka jest, bo jest. I to jest kwestia osobistego odbioru, czym dla kogo będzie. Proszę nie obrażać ludzi ani nie wyśmiewać ich gustów.

  • ŁukaszC

    Indonezyjczycy mieli swoją wersją na Ramadan, to czemu i nie na pielgrzymkę. ^^

    https://youtu.be/QB1ej5lgOL4

© 2013-2017 wMeritum.pl, projekt i realizacja: Media Machine - Tworzenie stron www, pozycjonowanie, grafika i wiele więcej

REKLAMA