Rząd nie wyklucza wprowadzenia ograniczeń w tankowaniu paliwa, jeśli sytuacja na rynku zacznie wymykać się spod kontroli. Minister energii Miłosz Motyka zaznaczył, że takie rozwiązanie jest brane pod uwagę przede wszystkim w kontekście rosnącego zainteresowania zagranicznych kierowców tankowaniem w Polsce.
Obecnie władze uważnie obserwują sytuację na stacjach paliw, zwłaszcza w rejonach przygranicznych. Zwracana jest szczególna uwaga na napływ kierowców z Niemiec, którzy przyjeżdżają do Polski ze względu na niższe ceny paliw.
Ewentualne ograniczenia miałyby dotyczyć obcokrajowców i polegać np. na wprowadzeniu limitu liczby tankowań w określonym czasie. Jak podkreślił minister, byłoby to jedno z narzędzi zapobiegających tzw. turystyce paliwowej i nadmiernemu obciążeniu rynku. – Jednym z najbardziej funkcjonalnych jest wprowadzenie limitów tankowania dla obcokrajowców, na przykład do jednego, dwóch tankowań na odpowiedni okres – powiedział Motyka na antenie TOK FM.
Na razie nie podjęto żadnych decyzji — działania będą uzależnione od rozwoju sytuacji. Jeśli zwiększony popyt zacznie zagrażać dostępności paliwa dla krajowych kierowców, rząd może sięgnąć po takie rozwiązania.
W tle tych rozważań funkcjonuje już system regulacji cen. Od niedawna obowiązują maksymalne stawki paliw, ustalane codziennie przez ministra energii, co ma chronić rynek przed gwałtownymi podwyżkami i zapewnić stabilność dostaw.
