Jak ustaliła Wirtualna Polska aż 26 tys. zł za godzinę mieli zarabiać lekarze neurochirudzy wykonujący zabiegi w szpitalu w Mogilnie (woj. kujawsko-pomorskie). Pracowali w ramach zewnętrznej spółki, która podpisała umowę ze szpitalem.
Szpital w Mogilnie jako niewielka placówka nie świadczyła usług z zakresu neurochirurgii. Zmieniło się to w 2023 r., gdy dyrektor szpitala podpisała umowę z zewnętrzną spółką Spine – informuje Wirtualna Polska.
Okazuje się jednak, że umowę podpisano na bardzo niekorzystnych dla szpitala warunkach. Przewidywała ona, że neurochirurdzy otrzymają 65 proc. wyceny NFZ, natomiast szpital – 35 proc. Obecny dyrektor placówki Sebastian Jankiewicz zwraca uwagę, że powinno być na odwrót, a według stawek rynkowych lekarze powinni otrzymywać maksymalnie 30-40 proc.
Jak informuje portal, bóle kręgosłupa tego rodzaju leczy się dwiema metodami. Jedna z nich kosztuje 1500 zł, a druga 6500zł. Różnica wynika z tego, że w przypadku tej drugiej metody pacjenci wymagają hospitalizacji, co generuje dużo wyższe koszty. Tymczasem jak wykazała kontrola przeprowadzona przez NFZ lekarze ze spółki Spine wykonywali w Szpitalu w Mogilnie zabieg tańszy, natomiast w dokumentacji wskazywali zabieg droższy.
Z dokumentacji kontrolnej wynika, że najczęściej wykonywano ok 25 zabiegów dziennie. Były jednak również dni, gdy było ich nawet 50. Gdyby przyjąć, że danego dnia wykonano 25 zabiegów, a każdy rozliczano po wyższej stawce, to ich koszty wynosiły 162 tys. zł. 65 proc. trafiało do spółki Spine, czyli ok. 105 tys. Zakładając, że neurochirurdzy pracowali zazwyczaj ok. czterech godzin, to stawka godzinowa wynosiła ponad 26 tys. złotych.
Dodatkowo NFZ nałożył karę na szpital w wysokości 2,6 mln zł, bo… to szpital podpisał niekorzystną umowę i to szpital otrzymywał środki z NFZ. Co więcej, również spółka Spine pozwała szpital o zaległe 1,3 mln zł wynagrodzenia i wygrała w sądzie. Szpital znalazł się na skraju bankructwa. Obecnie brakuje nawet środków na pensje dla personelu.
Z informacji Wirtualnej Polski wynika, że spółka podpisała podobne umowy z innymi placówkami szpitalnym. Tam jednak nadal trwa kontrola i nie wiadomo, czy dochodziło do nieprawidłowości. Sprawą interesuje się nie tylko NFZ, ale też Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy.
Przeczytaj również:
- Nie żyje Grzegorz Miętus. Żona skoczka opublikowała nekrolog
- Niepokojące ostrzeżenie dla Polski. Rosjanie mogą wtargnąć od Królewca lub Białorusi
- Koszmar o świcie. Nie żyje 22-latek, reszta w szpitalu. Jedna osoba uciekła?
Źr. WP
