Europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik bardzo stanowczo zareagowała na doniesienia o nieprawidłowościach w szpitalu w Mogilnie. Według doniesień Wirtualnej Polski szpital podpisał umowę ze spółką neurochirurgów, na mocy której lekarze zarabiali nawet… 26 tys. zł na godzinę.
Kolejną aferę w służbie zdrowia opisuje Wirtualna Polska. Z ustaleń portalu wynika, że szpital w Mogilnie podpisał bardzo niekorzystną umowę ze spółką zajmującą się zabiegami z neurochirurgii. Portal twierdzi, że lekarze mieli wykonywać tańsze zabiegi, ale do NFZ mieli raportować droższe.
Sprawa wywołała burzę. Zajączkowska-Hernik opublikowała mocny wpis na ten temat. „Jeśli ktoś jeszcze broni tego popie*rzonego systemu, to znaczy, że albo jest jego beneficjentem, albo idiotą” – denerwuje się europoseł.
„Jak się okazuje, szpital podpisał ze spółką neurochirurgów niekorzystną umowę, która sprawiła, że obecnie placówka jest zadłużona po uszy i nie ma pieniędzy na wypłatę pensji. Była dyrektorka szpitala stwierdziła, że jest jej „przykro”, a sama firma neurochirurgów twierdzi, że wszystko było okej. To samo działo się w szpitalu w Miastku. Nóż się w kieszeni otwiera” – pisze Zajączkowska-Hernik.
„Żyjemy w chorej rzeczywistości, gdzie na każdej płaszczyźnie funkcjonowania państwa wyrosły jak rak elity żerujące na zwykłych ludziach, którzy to wszystko finansują. W samej ochronie zdrowia porobiła się kasta milionerów, a orędownicy tego wywróconego do góry nogami systemu krzyczą: DOSYPYWAĆ WIĘCEJ!” – czytamy.
Przeczytaj również:
- Lekarze zarabiali 26 tys. zł na godzinę?! Szpital na skraju bankructwa
- Bosak apeluje do Marszała. „Nie można dalej tolerować”
- Patrioty dla Ukrainy. Nawrocki miał o niczym nie wiedzieć. Co na to rząd?
Źr. X
