Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie zamierza milczeć po odejściu z rządu Donalda Tuska. W pierwszym wywiadzie po ogłoszeniu dymisji była minister funduszy i polityki regionalnej zarzuciła premierowi przemocowy styl zarządzania, a całej koalicji utratę zasad. Ujawniła również, że podczas sporów dotyczących polityki mieszkaniowej szef rządu miał grozić jej odwołaniem.
W rozmowie z Wirtualną Polską Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz przedstawiła wyjątkowo krytyczną ocenę funkcjonowania gabinetu Donalda Tuska. Polityk, która w czwartek ogłosiła rezygnację ze stanowiska minister funduszy i polityki regionalnej, przekonuje, że w rządzie osoby sprzeciwiające się dominującej linii politycznej spotykają się z presją i próbami marginalizacji. – Ten rząd ma przemocową kulturę zarządzania – stwierdziła była minister.
Zapytana wprost, czy jej zarzuty dotyczą również Donalda Tuska, odpowiedziała, że to właśnie premier ponosi odpowiedzialność za sposób funkcjonowania całego gabinetu. Pełczyńska-Nałęcz przekonywała, że merytoryczna dyskusja i rzeczywiste osiągnięcia ustępują w rządzie miejsca politycznym rozgrywkom. Jej zdaniem osoby proponujące ambitniejsze reformy są przedstawiane jako konfliktowe, zamiast otrzymywać wsparcie w realizacji swoich pomysłów.
Najpoważniejsze oskarżenia padły, gdy była minister zaczęła opowiadać o sporach dotyczących programu „Kredyt 0 proc.” oraz społecznego budownictwa mieszkaniowego. Według jej relacji próby przeforsowania odmiennego stanowiska spotykały się z ostrą reakcją ze strony premiera i innych osób z otoczenia koalicji.
– Przy sporze o „Kredyt 0 proc.” premier groził mi odwołaniem, słyszałam, że zaraz mnie zaorają albo że mam się odpieprzyć – powiedziała Pełczyńska-Nałęcz. Dodała, że podobne sytuacje miały występować również podczas rozmów o rozwoju społecznego budownictwa mieszkaniowego.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz miażdży Tuska w wywiadzie
Pełczyńska-Nałęcz nie ograniczyła się do krytyki atmosfery panującej w rządzie. Zarzuciła również koalicji brak determinacji w przeprowadzaniu poważnych reform. Jej zdaniem gabinet Tuska zbyt często wybiera polityczny spokój i wewnętrzne kompromisy zamiast zdecydowanych działań.
Była minister stwierdziła, że trzeci rok sprawowania władzy obnażył słabości Koalicji 15 Października. Wskazała między innymi na kwestie dotyczące Trybunału Konstytucyjnego, sytuacji w ochronie zdrowia oraz finansów publicznych. Zarzuciła również koalicji utratę etycznego kompasu.
Na zakończenie rozmowy skierowała do premiera bezpośredni apel. – Odwagi, panie premierze. To nie są czasy ciepłej wody w kranie – powiedziała Pełczyńska-Nałęcz.
Wcześniej, podczas wizyty w Indiach, Donald Tusk skomentował odejście minister z rządu. Przyznał, że współpraca z Pełczyńską-Nałęcz od dłuższego czasu nie należała do najłatwiejszych.
