Ukraińskie siły przeprowadziły atak dronem na rosyjską infrastrukturę naftową w Primorsku nad Morzem Bałtyckim. W wyniku uderzenia doszło do pożaru i zniszczenia części instalacji.
Informację o ataku potwierdził gubernator obwodu leningradzkiego, który przekazał, że doszło do nalotu bezzałogowca. Według wstępnych danych nikt nie ucierpiał, a ogień udało się opanować. Media podają, że uszkodzonych mogło zostać nawet osiem zbiorników z ropą znajdujących się na terenie obiektu.
To kolejny taki incydent w ostatnim czasie. Ukraina coraz częściej uderza w rosyjskie porty i terminale nad Bałtykiem, m.in. w Ust-Łudze i Primorsku, które są kluczowe dla eksportu ropy. Ataki mają osłabić rosyjską infrastrukturę energetyczną. Według Wołodymyra Zełenskiego wcześniejsze uderzenia zmniejszyły możliwości rosyjskich rafinerii nawet do około 40 proc.
Atak w Primorsku pokazuje, że Ukraina rozszerza zakres swoich działań także na obszary oddalone od linii frontu, uderzając w strategiczne punkty rosyjskiej infrastruktury. Szczególnie istotne są tu obiekty związane z eksportem surowców, które mają duże znaczenie dla gospodarki Rosji.
Jednocześnie takie operacje mogą prowadzić do dalszej eskalacji konfliktu i zwiększenia napięć w regionie Morza Bałtyckiego. Wskazuje to, że wojna coraz wyraźniej obejmuje nie tylko działania militarne na froncie, ale także walkę o zaplecze logistyczne i energetyczne.
