Grzegorz Braun stawił się we wtorek w krakowskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej, gdzie go przesłuchano. Europoseł usłyszał zarzuty dotyczące publicznego zaprzeczania zbrodniom nazistowskim w związku z jego wypowiedziami na temat komór gazowych w Auschwitz-Birkenau. Po wszystkim polityk skomentował sytuację.
We wtorek, 25 sierpnia, Grzegorz Braun stawił się w krakowskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej. Polityk został wezwany w charakterze podejrzanego przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.
Przesłuchanie rozpoczęło się około godziny 11. Jak poinformował IPN, prokurator przedstawił Braunowi zarzuty dotyczące publicznego i wbrew faktom zaprzeczania zbrodniom ludobójstwa popełnionym przez funkcjonariuszy III Rzeszy w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i zagłady Auschwitz-Birkenau.
„Instytut Pamięci Narodowej przedstawił mi zarzut, który opiewa na delikt opisany w artykule 55. w odniesieniu do art. 1. ustawy o IPN” – powiedział Braun. Wyjaśnił, że chodzi konkretnie o słowa, które wypowiedział w 2025 roku na antenie radia Wnet: „Komory gazowe to niestety fake, a mord rytualny to fakt”. „Do tej wypowiedzi odwołał się pan prokurator i dopatruje się w niej deliktu z wyżej wspomnianego artykułu” – powiedział.
Zdaniem Brauna jest „ciekawą rzeczą, że postępowanie wszczęte z urzędu dotyczy komór gazowych, a nie mordu rytualnego”. „Możemy ogłosić więc dobrą wiadomość: IPN nie neguje faktu procederu zbrodniczego mordu rytualnego popełnianego także i w Polsce” – stwierdził europoseł.
Za czyn objęty tym przepisem może grozić grzywna albo kara pozbawienia wolności do trzech lat.
Przeczytaj również:
- Sondaż. PiS dawno nie notował tak niskiego poparcia
- Trump zagroził Kanadzie. „Nie będzie już traktowana jak państwo!”
- AFD chce wyprowadzić Niemcy z Schengen. Porzucą też Euro
Źr. Polsat News
