Rutynowa kontrola drogowa w Zdziarach pod Niskiem mogła zakończyć się bardzo niebezpiecznie. W pewnym momencie policjanci zauważyli dym wydobywający się spod maski zatrzymanego samochodu marki Omoda. Chwilę później pojawiły się płomienie. W aucie znajdowała się rodzina z 7-letnim dzieckiem.
Do niebezpiecznej sytuacji doszło w piątek, 11 września, w Zdziarach w powiecie niżańskim na Podkarpaciu, niedaleko drogi ekspresowej S19. Funkcjonariusze niżańskiej drogówki prowadzili kontrolę samochodu, gdy zauważyli pierwsze oznaki pożaru.
Spod maski zaczęły wydobywać się kłęby dymu, a po chwili pojawił się ogień. Policjanci natychmiast przerwali dotychczasowe czynności i ruszyli z pomocą osobom znajdującym się w pojeździe. Jeden z funkcjonariuszy chwycił za gaśnicę znajdującą się w radiowozie i próbował opanować pożar. Drugi pomagał kierowcy oraz pasażerom w bezpiecznym opuszczeniu samochodu. Wśród podróżujących było 7-letnie dziecko.
– Funkcjonariusze natychmiast ruszyli z pomocą. Jeden z policjantów próbował ugasić pożar przy pomocy gaśnicy będącej na wyposażeniu radiowozu, natomiast drugi funkcjonariusz pomagał kierowcy pojazdu oraz pasażerom, wśród których było 7-letnie dziecko, w czasie opuszczania samochodu – przekazała Komenda Powiatowa Policji w Nisku.
Próba ugaszenia pojazdu policyjną gaśnicą nie przyniosła rezultatu. Mundurowi wraz z rodziną oddalili się więc na bezpieczną odległość i wezwali straż pożarną. Ogień szybko objął samochód. Omoda ostatecznie spłonęła doszczętnie, jednak najważniejsze jest to, że żadna z osób znajdujących się w aucie nie odniosła obrażeń.
Nie podano na razie, co było bezpośrednią przyczyną pojawienia się ognia pod maską samochodu.
