Dron z napędem odrzutowym spadł lub został zniszczony po ukraińskiej stronie zaledwie około 4 km od granicy z Polską. W związku z rosyjskim atakiem na zachodnią Ukrainę polskie wojsko uruchomiło procedury bezpieczeństwa. W przestrzeni powietrznej RP operowało lotnictwo wojskowe, a mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia otrzymali alert RCB.
Rosja po raz kolejny przeprowadziła ataki z wykorzystaniem odrzutowych bezzałogowców na cele w Ukrainie. Działania prowadzone były również w zachodniej części kraju, w bezpośrednim sąsiedztwie Polski. W związku z zagrożeniem Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych uruchomiło polskie lotnictwo wojskowe. W ostatnich dniach podobne procedury były już stosowane podczas rosyjskich uderzeń w pobliżu polskiej granicy.
Tym razem jeden z dronów z napędem odrzutowym miał spaść lub zostać zniszczony około 4 km od granicy z Polską, po stronie ukraińskiej. Na obecnym etapie nie ma informacji wskazujących, aby w związku z tym zdarzeniem doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
Sytuacja spowodowała również utrudnienia w lotnictwie cywilnym. Lotniska w Lublinie i Rzeszowie czasowo wstrzymały operacje lotnicze. Podobne środki bezpieczeństwa zastosowano podczas rosyjskiego ataku dzień wcześniej.
Podwyższona gotowość polskich służb ma związek z coraz częstszymi rosyjskimi atakami prowadzonymi bardzo blisko granicy. 13 września minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz informował, że podczas jednego z uderzeń odrzutowe drony Geran-5 trafiły w cele położone odpowiednio około 1 i 5 km od Polski. Według MON wówczas nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
Służby pozostają w gotowości i monitorują sytuację po obu stronach granicy.
