George Friedman, amerykański geopolityk i założyciel Geopolitical Futures, uważa, że zagrożenie rosyjską inwazją na Polskę jest wyolbrzymiane. W rozmowie z „Faktem” wskazał na problemy rosyjskiej armii w Ukrainie i ocenił, że Moskwa nie ma obecnie możliwości okupowania Polski. Jednocześnie nazwał nasz kraj „najważniejszym mocarstwem regionalnym”.
Friedman od lat zajmuje się prognozowaniem zmian geopolitycznych. Jest byłym szefem Stratforu, a obecnie kieruje założonym przez siebie ośrodkiem Geopolitical Futures. Już wiele lat temu przewidywał wzrost znaczenia Polski w Europie Środkowo-Wschodniej.
W najnowszej rozmowie z „Faktem” poszedł jeszcze dalej. Jego zdaniem Polska już teraz osiągnęła pozycję najważniejszego mocarstwa regionalnego. Zastrzegł przy tym, że nie oznacza to statusu globalnego supermocarstwa. – W tym momencie jest najważniejszym mocarstwem regionalnym. Nie jest supermocarstwem – ocenił Friedman.
Geopolityk odniósł się także do ostatnich gróźb płynących z Moskwy. Doradca Władimira Putina Nikołaj Patruszew stwierdził wcześniej, że gdyby Polska rozpoczęła działania militarne przeciwko Rosji, polska państwowość mogłaby przestać istnieć w ciągu „dwóch, trzech dni”. Friedman ocenia potencjał rosyjskiej armii zupełnie inaczej. Jako argument wskazuje przebieg wojny przeciwko Ukrainie i fakt, że Rosji nie udało się zająć Kijowa ani podporządkować całego kraju. – To, że nie byli w stanie zająć Ukrainy, oznacza, że nie mają żadnych szans na okupację Polski. Inwazja jest nie do pomyślenia – powiedział.
Zdaniem Friedmana nie oznacza to, że Rosja nie będzie podejmowała prowokacji wobec państw NATO. Ekspert sprzeciwia się jednak – w jego ocenie – nadmiernemu koncentrowaniu się na scenariuszu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Polskę. – Rosjanie nie zdołali zająć Kijowa. Dajcie spokój. (…) Ta neuroza na punkcie Rosji musi się skończyć, bo rzeczywistość jest inna – stwierdził.
Friedman uważa również, że Polska pozostanie jednym z kluczowych państw dla amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Jego zdaniem ewentualne zmniejszanie liczby amerykańskich żołnierzy w innych częściach kontynentu nie musi oznaczać osłabienia wschodniej flanki – strategiczny ciężar obecności USA ma przesuwać się właśnie w kierunku Polski.
