Jacek Siewiera, były szef BBN, udzielił wywiadu dla „Rzeczpospolitej”. Jego analiza ostatnich wydarzeń, za którymi prawdopodobnie stoi Rosja, jest ponura i niepokojąca dla Polski.
Siewiera uważa, że Rosja weszła w bardziej agresywną fazę wojny hybrydowej z Europą. Nie traktuje ostatnich przypadków dywersji w Polsce i Niemczech jako przypadkowego zbioru niezwiązanych ze sobą zdarzeń. Jednocześnie zaznacza, że każdy konkretny przypadek musi zostać osobno zbadany i udowodniony. – To jest efekt wejścia Rosji w kolejną fazę, bardziej agresywną, wojny hybrydowej przeciwko Europie – mówi.
– W najbliższych miesiącach będziemy pogrążać się w konfrontacji, przed którą ostrzegałem. Odległość od linii frontu nie chroni przed skutkami wojny – dodaje były szef BBN.
Jego zdaniem należy przygotować się na znacznie większą liczbę podobnych działań. Wskazuje przy tym konkretny wzorzec: atakowanie lub wywieranie presji na infrastrukturę krytyczną, transport, energetykę, przemysł obronny oraz logistykę wykorzystywaną do wspierania Ukrainy. Osobnym celem ma być odporność społeczeństw.
Siewiera łączy obecną sytuację ze swoim ostrzeżeniem z grudnia 2023 r., gdy mówił, że państwa wschodniej flanki NATO mają około trzech lat na przygotowanie się do konfrontacji. Teraz tłumaczy, że nie chodziło mu o wyznaczenie konkretnej daty rosyjskiego ataku, lecz o czas potrzebny państwu na rozpoznanie zagrożeń, przygotowanie instytucji i zwiększenie odporności.
Słowa Jacka Siewiery wpisują się w coraz częstsze ostrzeżenia przed rosyjskimi działaniami prowadzonymi poniżej progu otwartego konfliktu. Zamiast bezpośredniej konfrontacji militarnej zagrożeniem dla państw NATO mogą być sabotaż, cyberataki, dezinformacja czy uderzenia w infrastrukturę krytyczną. Ich wspólną cechą jest stosunkowo niski koszt oraz trudność w szybkim i jednoznacznym wskazaniu zleceniodawcy. W ocenie byłego szefa BBN właśnie na tego rodzaju presję Polska i inne państwa europejskie powinny być w najbliższym czasie szczególnie przygotowane.
