Skala ofiar izraelskich nalotów na terytorium Libanu wciąż rośnie, a podawane liczby mogą nie oddawać pełnego obrazu tragedii.
Libańskie ministerstwo zdrowia poinformowało 17 kwietnia, że od 2 marca w wyniku ataków zginęły co najmniej 2294 osoby, a 7544 zostały ranne. Określenie „co najmniej” nie jest przypadkowe – władze zaznaczają, że bilans ma charakter szacunkowy i nie obejmuje wszystkich ofiar, m.in. tych, które nadal mogą znajdować się pod gruzami zbombardowanych budynków.
Wśród zabitych znaczącą część stanowią cywile – niemal jedna czwarta to kobiety, dzieci oraz pracownicy służby zdrowia.
Do kolejnych tragicznych wydarzeń doszło w czwartek w mieście Tyr na południu kraju. W wyniku nalotów zginęło tam co najmniej 13 osób, a 35 zostało rannych. Akcja ratunkowa wciąż trwa, a służby przeszukują zniszczone budynki w poszukiwaniu kolejnych poszkodowanych. Atak miał miejsce tuż przed planowanym wejściem w życie 10-dniowego zawieszenia broni między stronami konfliktu.
Dzień wcześniej prezydent USA Donald Trump ogłosił osiągnięcie porozumienia w sprawie rozejmu. – Izrael nie będzie więcej bombardował Libanu, mają zakaz od USA, już wystarczy!” – napisał w mediach społecznościowych. Inaczej sytuację ocenił premier Izraela Benjamin Netanjahu, który zaznaczył, że działania militarne nie zostały jeszcze zakończone. Według jego słów Izrael „nie zakończył jeszcze rozprawy z Hezbollahem”.
