Tragiczny wypadek polskiego autokaru na Węgrzech pochłonął życie 12 osób, a wielu pielgrzymów zostało rannych. Jedna z pasażerek, która przeżyła katastrofę, opowiedziała o dramatycznych chwilach wewnątrz pojazdu. – Obudziłam się w momencie, gdy autobus koziołkował – relacjonuje Katarzyna Szady-Sagan w rozmowie z „Faktem”. Tymczasem polskie służby przygotowują transport części poszkodowanych do kraju.
Katarzyna Szady-Sagan, nauczycielka ze Strzyżowa, była jedną z osób podróżujących autokarem, który uległ tragicznemu wypadkowi na Węgrzech. Kobieta spała w chwili, gdy pojazd wypadł z drogi. Obudziła się dopiero podczas dachowania. – Obudziłam się w momencie, gdy autobus koziołkował. Poczułam, że uderzam o czyjąś głowę, bark, biodro. Potem autobus się zatrzymał, przed sobą zobaczyłam mnóstwo ludzi i połamane siedzenia – powiedziała „Faktowi”.
Jak wspomina ocalała, wnętrze rozbitego pojazdu wypełniło się pyłem. Początkowo była przekonana, że doszło do pożaru i pasażerom grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. – Myślałam, że to dym i że się palimy, że za chwilę wszyscy spłoniemy żywcem. Krzyknęłam do ludzi: – Spokojnie, wszyscy wyjdziemy, tylko nie możemy się tłoczyć. Ci, którzy są wyżej, niech wychodzą pierwsi – opowiedziała.
Wśród pasażerów było wiele osób wymagających natychmiastowej pomocy. – Były rozcięcia głowy, złamania, nawet złamanie otwarte. Niektórzy trzymali się za brzuch i jęczeli z bólu – relacjonowała Katarzyna Szady-Sagan. Bilans katastrofy to 12 ofiar śmiertelnych. Wielu pozostałych uczestników pielgrzymki zostało przewiezionych do węgierskich szpitali.
Po tragedii premier Donald Tusk zdecydował o wysłaniu na Węgry specjalnego samolotu z przedstawicielami MSZ oraz służb medycznych. W poniedziałek polska delegacja odwiedziła cztery szpitale, do których trafili poszkodowani. Zgodnie z pierwszymi ustaleniami 22 poszkodowanych ma wrócić do Polski specjalnym samolotem. Maszyna ma wylądować najpierw w Rzeszowie, gdzie część pacjentów z województwa podkarpackiego zostanie przekazana miejscowym służbom medycznym. Następnie samolot ma kontynuować lot do Warszawy.
Na Węgrzech pozostanie natomiast 18 hospitalizowanych Polaków. Pięć osób zostało już wypisanych ze szpitali i znajduje się pod opieką swoich rodzin. W przypadku kolejnych dwóch poszkodowanych węgierscy lekarze prowadzą dodatkowe badania, które mają przesądzić, czy również będą mogli wrócić do Polski najbliższym transportem.
źródło: Fakt, Wirtualna Polska, własne
