Rosja może otworzyć ogień do wojsk NATO, jeśli jakiekolwiek jednostki pojawią się na terytorium Ukrainy. Rzeczniczka MSZ Rosji Marija Zacharowa oświadczyła, że tego typu oddziały zostaną uznane za zewnętrzną ingerencję i staną się „uzasadnionymi celami wojskowymi”.
Na niedawnym szczycie tzw. koalicji chętnych zapadła decyzja o przeprowadzeniu wspólnych dużych manewrów wojskowych. Zaplanowano, że odbędą się one na terytorium Polski i to jeszcze w tym roku. Zacharowa stwierdziła, że to doprowadzi do eskalacji.
„Uważamy to przede wszystkim za niewłaściwą próbę pokazania siły przez Warszawę, mającą na celu, ich zdaniem, awans na kolejny szczebel w dążeniu do upragnionego statusu lidera tego, co uważają za Europę Wschodnią” – powiedziała rzeczniczka rosyjskiego MSZ.
Ostrzegła również przed pomysłem wysłania jednostek NATO na teren Ukrainy. „Powtarzam, że de facto stanowiłoby to interwencję zagraniczną i zwiększyłoby zagrożenia dla bezpieczeństwa Rosji. Będziemy traktować takie jednostki jako uzasadnione cele wojskowe” – zapowiedziała.
To nie pierwsza tego typu groźba. W podobnym tonie Zacharowa wypowiadała się w styczniu, gdy państwa koalicji chętnych deklarowały gotowość wysłania wojsk stabilizacyjnych na Ukrainę. „Wszystkie te jednostki i obiekty będą traktowane jako uzasadnione cele bojowe dla sił zbrojnych Rosji. Ostrzeżenia te były wielokrotnie powtarzane na najwyższym szczeblu i pozostają aktualne” – mówiła wówczas.
Przeczytaj również:
- Rosja zaatakuje Litwę? Ujawniają ustalenia wywiadu
- Rosja uderzy w Polskę i obwini Ukrainę? Były szef MON ostrzega
- Węgry stają przeciwko Rosji! Padły przełomowe słowa
Źr. Polsat News
