Rosja może w najbliższych miesiącach podjąć ograniczone działania wymierzone w państwa NATO – wynika z nowych ocen amerykańskiego wywiadu. Zdaniem analityków celem Kremla nie byłaby pełnoskalowa wojna, lecz sprawdzenie, czy Sojusz rzeczywiście zareaguje zgodnie z zasadą wspólnej obrony.
Jak informuje „Wall Street Journal”, na który powołuje się Interia, okres podwyższonego ryzyka może rozpocząć się już jesienią 2026 roku i potrwać do 2029 roku. Według analizy Rosja mogłaby postawić na działania poniżej progu otwartej wojny. Od cyberataków i sabotażu po ograniczone prowokacje militarne na wschodniej flance NATO.
Analitycy wskazują, że na nowe prognozy wpłynęły m.in. przebieg wojny w Ukrainie, skuteczne ukraińskie operacje na terytorium Rosji oraz wyzwania związane z zaangażowaniem Stanów Zjednoczonych w kilku kryzysach jednocześnie. W ocenie służb Kreml może próbować zwiększyć presję na Zachód, unikając jednocześnie pełnoskalowego konfliktu.
Rosja chce sprawdzić jedność NATO
Eksperci podkreślają, że ewentualne działania Rosji – jeśli doszłoby do ich realizacji – miałyby przede wszystkim przetestować reakcję państw członkowskich na ograniczony incydent. Nie oznacza to, że taki scenariusz jest przesądzony. Jednak według amerykańskiego wywiadu ryzyko podobnych prowokacji wzrosło i wymaga szczególnej uwagi ze strony państw Sojuszu.
W czwartek litewski minister obrony Robertas Kaunas poinformował, że dane wywiadowcze wskazują na to, że Rosja rozważa prowokacje w regionie bałtyckim. Jego zdaniem możliwy jest scenariusz zakładający, że Rosjanie zaatakują państwo NATO przechwyconymi ukraińskimi dronami.
Przeczytaj również:
- Rosja dostała pomoc wojskową z Korei Północnej. Wywiad alarmuje
- Niemcy ujawnili treść porozumienia wojskowego z Polską. Żadnych gwarancji bezpieczeństwa
- Ambasador Ukrainy o Banderze: „To nasz bohater”
Źr. Interia
