Rosyjskie drony ponownie znalazły się poza terytorium Ukrainy podczas nocnego ataku. Bezzałogowce naruszyły przestrzeń powietrzną Mołdawii oraz Rumunii, która jest członkiem NATO. Rumuńskie wojsko poderwało myśliwce, a mieszkańcy zagrożonych regionów otrzymali komunikaty alarmowe.
Do kolejnych incydentów doszło w nocy ze środy na czwartek podczas rosyjskich ataków na Ukrainę. Jak informuje Wirtualna Polska, drony wleciały w przestrzeń powietrzną Mołdawii i Rumunii. W Mołdawii jeden z bezzałogowców spadł w pobliżu miejscowości Crocmaz w rejonie Ștefan Vodă, niedaleko granicy z Ukrainą. Na miejsce skierowano odpowiednie służby.
Sytuacja była monitorowana również po rumuńskiej stronie granicy. W związku z wykryciem zagrożenia uruchomiono procedury bezpieczeństwa i poderwano samoloty bojowe.
Rumunia od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę wielokrotnie odnotowywała przypadki naruszenia swojej przestrzeni powietrznej oraz znajdowała na swoim terytorium szczątki bezzałogowców. Według danych rumuńskiego resortu obrony tylko w 2026 roku odnotowano już dziesiątki incydentów związanych z rosyjskimi atakami prowadzonymi w pobliżu granicy.
Szczególne znaczenie ma fakt, że Rumunia jest członkiem NATO, dlatego każde naruszenie jej przestrzeni powietrznej jest traktowane jako incydent dotyczący terytorium Sojuszu. Nie oznacza to jednak automatycznego uruchomienia art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego – reakcja zależy od charakteru konkretnego zdarzenia i ustaleń władz państwa oraz Sojuszu.
Czwartkowe wydarzenia są kolejnym takim przypadkiem w regionie. We wrześniu rosyjskie bezzałogowce już wcześniej naruszały przestrzeń Mołdawii i Rumunii. Instytut Europy Środkowej wskazywał, że nasilające się incydenty mogą służyć m.in. sprawdzaniu czasu reakcji obrony powietrznej na wschodniej flance NATO.
