W ostatnich dniach rosyjska machina propagandowa ponownie skierowała swoje ostrze przeciwko Polsce, przypisując jej częściową odpowiedzialność za wybuch II wojny światowej. Według szefa Federalnej Agencji Archiwalnej Federacji Rosyjskiej, Andrieja Artizowa, działania polskich władz w 1939 roku uniemożliwiły zawarcie sojuszu antyhitlerowskiego, co mogło zapobiec globalnemu konfliktowi.
W rozmowie udzielonej agencji RIA Nowosti, Artizow podkreślił, że rosyjskie archiwa przechowują materiały pozyskane z Francji, które rzucają nowe światło na przedwojenne negocjacje. Dokumenty te, pochodzące m.in. z francuskiej ambasady i attaché wojskowego w Warszawie, rzekomo dowodzą, że Polska aktywnie sprzeciwiała się porozumieniu między Związkiem Radzieckim, Wielką Brytanią i Francją. Celem tego sojuszu miało być powstrzymanie agresji nazistowskich Niemiec.
Artizow argumentuje, że w 1939 roku istniały realne szanse na uniknięcie wojny poprzez międzynarodową koalicję skierowaną przeciwko III Rzeszy. Jednak, według niego, ingerencja polskich dyplomatów doprowadziła do fiaska tych rozmów. „Polacy ingerowali do samego końca” – stwierdził szef agencji, dodając, że publikacja tych materiałów ma na celu ukazanie roli sowieckiego przywództwa w innym, bardziej korzystnym świetle.
Historyczne tło podobnych zachowań
Oskarżenia te nie są nowością w rosyjskiej narracji historycznej. Już w 2020 roku, z okazji 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej, prezydent Władimir Putin opublikował artykuł, w którym wykorzystał podobne argumenty z archiwów. Dokumenty te miały być zaprezentowane Putinowi osobiście, co podkreśla ich znaczenie w oficjalnej propagandzie. Artizow idzie dalej, twierdząc, że nie ma powodów do wstydu za politykę Józefa Stalina i Wiaczesława Mołotowa – kluczowych figur sowieckiego reżimu.
W kontekście historycznym, negocjacje z 1939 roku rzeczywiście były skomplikowane. ZSRR dążył do sojuszu, ale jednocześnie prowadził tajne rozmowy z Niemcami, co ostatecznie doprowadziło do paktu Ribbentrop-Mołotow i podziału Polski. Rosyjska propaganda pomija te fakty, skupiając się na rzekomej winie Warszawy, co służy umocnieniu narracji o ZSRR jako ofierze i wybawcy Europy.
Walka o prawdę historyczną
Oskarżenia Andrieja Artizowa to kolejny przykład, jak historia staje się narzędziem w rękach propagandy. W obliczu rosnących napięć globalnych, kluczowe jest promowanie rzetelnej wiedzy o II wojnie światowej, by przeciwdziałać fałszywym narracjom. Polska, jako jeden z głównych poszkodowanych konfliktu, pozostaje w centrum tych debat, broniąc swojej roli jako ofiary agresji.
Przeczytaj również:
- Kilkadziesiąt obiektów naruszyło Polską przestrzeń powietrzną. BBN „apelujemy”
- Wiceprezydent Lublina zatrzymana. Akcja CBA w sprawie przetargów
- Narkotyki ukryte w dezodorancie. Odkrycie Straży Granicznej w ośrodku dla cudzoziemców
Źródło: Polsat News






